Reklama

Reklama

Fala krytyki pod adresem szefa KE w związku z wizytą w Rosji

Przewodniczący Komisji Europejskiej podczas wizyty w Rosji mówi o otwarciu na dialog i tym samym ściąga na siebie krytykę. Jean-Claude Juncker przyleciał do Sankt Petersburga, by wziąć udział w forum ekonomicznym i spotkać się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Ta wizyta została skrytykowana między innymi w niektórych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. To pierwsza wizyta w Rosji lidera unijnej instytucji od czasu aneksji Krymu.

Szef Komisji mówił w Sankt Petersburgu o budowaniu mostów, o tym, że trzeba rozmawiać z rosyjskimi władzami i nazywał to zdroworozsądkowym podejściem. Wszystko to odbywa się w momencie, kiedy w Unii ścierają się różne opinie co do przedłużenia sankcji gospodarczych wobec Rosji.

Reklama

Ekspert berlińskiego biura German Marshall Fund - Joerg Forbrig powiedział Polskiemu Radiu, że to brak wyczucia i duży błąd.

"Kiedy usłyszałem o tej wizycie, to pomyślałem sobie, że to sabotaż. Przed decyzją o przyszłości sankcji szef Komisji jedzie do Rosji i mówi o współpracy" - dodał ekspert GMF.

Jean-Claude Juncker powtórzył wprawdzie stanowisko Unii Europejskiej, że sankcje są uzależnione od realizacji porozumienia z Mińska, ale - jak podkreślił ekspert - wątpliwości co do jego wizyty i rozmów z rosyjskim prezydentem pozostają.

Pojawiły się informacje, że sprawa budowy drugiej magistrali Gazociągu Północnego, krytykowana przez niektóre kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polskę, ma być też omówiona podczas wizyty szefa Komisji w Sankt Petersburgu. A Komisja ma wkrótce ocenić inwestycję pod kątem zgodności z unijnym prawem. Jean-Claude Juncker mówił wprawdzie, że opowiada się za rurociągami, które jednoczą, a nie tymi które dzielą, ale ta wypowiedź - jak zauważył ekspert German Marshall Fund - Joerg Forbrig - była dość enigmatyczna i obaw wcale nie rozwiała.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy