Reklama

Reklama

Dyplomatyczny blamaż? Polskie dzienniki o wyborze Tuska na szefa RE

"Podręcznikowy przykład złej dyplomacji", "Jarosław Kaczyński wylądował w UE na absolutnym marginesie", "Europa ugięła się pod niemieckim dyktatem" - tak największe ogólnopolskie dzienniki komentują wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.

"Rzeczpospolita"

"Wybór Tuska, blamaż PiS" - pisze na pierwszej stronie "Rzeczpospolita".

W komentarzu do wczorajszych wydarzeń Bogusław Chrabota ocenia, że pomysł na zmianę na krześle przewodniczącego Rady Europejskiej zrealizowano "w sposób dyletancki i niekompetentny".

"Jeśli nawet można by silić się na zrozumienie politycznych racji, jakie powodowały rządząca partią i jej liderem. Naprawdę trudno zaakceptować ten chocholi taniec pełen fałszywych kroków, nabzdyczonych min i bzdurnych wypowiedzi. Klęska rządu PiS jest porażką w całej rozciągłości. Przegraną, jakiej rządząca partia dotąd w Polsce nie doznała. Na dodatek podręcznikowym przykładem złej dyplomacji - ocenia w "Rzeczpospolitej" Bogusław Chrabota.

Reklama

"Gazeta Polska Codziennie"

"Europa ugięła się pod niemieckim dyktatem" - takim tytułem "Gazeta Polska Codziennie" opatrzyła pierwszą stronę.

"Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej to wybór wbrew interesom państw narodowych, ale zgodny z interesem europejskich elit. To one za plecami społeczeństwa umawiają się, kto ma być we władzach UE, narzucając im władze.  A te z kolei próbują ingerować w wewnętrzne sprawy państw"- pisze Tomasz Sakiewicz.

Jak stwierdza, projekt unijny coraz bardziej wydaje się skazany na porażkę, "a ci którzy będą uznawali powtórny wybór Donalda Tuska za sukces, okażą się pierwszymi grabarzami Unii Europejskiej".

"Gazeta Wyborcza"

Tusk wygrał 27:1 - informuje dziennik na pierwszej stronie, choć to nie temat wczorajszego szczytu zajmuje wiodące miejsce.

"Jarosław Kaczyński wylądował w UE na absolutnym marginesie, jest sam jak palec, nie ma żadnego sojusznika - pisze w komentarzu do wczorajszych wydarzeń Wojciech Maziarski.

"Opuścił go (prezesa PiS) nawet ten, na którego tak bardzo liczył - Victor Orban. (...) Do tej pory liderzy PiS uspokajali opinię publiczną i samych siebie: nie grożą nam unijne sankcje. Nawet, gdyby Bruksela chciała je wprowadzić, potrzebna jest jednomyślność, a Orban będzie głosował przeciwko" - pisze Maziarski, kończąc pytaniem do liderów PiS, czy dalej są tego tak pewni.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje