Reklama

Reklama

Donald Tusk: Dla UE Hiszpania wciąż jedynym rozmówcą

"Dla UE nic się nie zmienia; Hiszpania pozostaje jedynym rozmówcą" - oświadczył szef Rady Europejskiej Donald Tusk w reakcji na decyzję katalońskiego parlamentu, żeby ustanowić niezależną od Hiszpanii Republikę Katalonii.

Tusk wezwał jednocześnie Madryt do dialogu. "Mam nadzieję, że hiszpański rząd woli siłę argumentu, a nie argument siły" - podkreślił na Twitterze szef Rady Europejskiej.

Reklama

W 135-miejscowym parlamencie za ogłoszeniem niepodległości głosowało 70 deputowanych, 10 było przeciw, a dwa głosy oddano puste. Gdy ogłoszono wynik głosowania, tysiące ludzi zebranych przed gmachem parlamentu zaczęły wiwatować i tańczyć.

Konflikt Barcelony z Madrytem jest rezultatem referendum w Katalonii z 1 października, w którym 90,18 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością regionu; w plebiscycie wzięło udział ok. 2,28 mln osób spośród 5,3 mln uprawnionych.

Komisja Europejska odmówiła skomentowania piątkowych wydarzeń w Barcelonie. Rzeczniczka KE Mina Andreewa odesłała do wcześniejszych oświadczeń Komisji. Wcześniej w piątek na briefingu dla prasy przypomniała, że szef KE Jean-Claude Juncker wielokrotnie mówił, iż kwestia niepodległości Katalonii jest sprawą wewnętrzną Hiszpanii.

Katalonia jak Irlandia Północna

"Królestwo Hiszpanii, powołując się na konstytucję tego kraju (...), na pewno się nie zgodzi (na niepodległość Katalonii) i Unia Europejska w tej sprawie jednoznacznie poprze Królestwo Hiszpanii, ponieważ boi się uruchomienia podobnych procesów gdzie indziej" - powiedział na antenie PR24 europoseł Ryszard Czarnecki.

Czarnecki wspomniał o tym, że w tegorocznych wyborach na francuskiej Korsyce w trzech okręgach (na cztery w całej Korsyce) wygrali korsykańscy separatyści. "Wybory samorządowe też wygrali korsykańscy separatyści" - dodał. "W związku z tym chociażby Paryż będzie całą swoją mocą popierał - ja im się nie dziwię - Madryt" - dodał. "Myślę, że ogromna większość krajów członkowskich też" - podkreślił.

"Katalonia jest trochę jak Irlandia Północna (...); i tu, i tam to przede wszystkim radykalna lewica była za niepodległością" - ocenił europoseł. Jak mówił, klasa średnia oraz przedsiębiorcy boją się odpływu hiszpańskiego kapitału z Barcelony. "To może grozić poważnym tąpnięciem najbogatszemu, jak na razie, regionowi - prowincji autonomicznej, mówiąc tak ściśle - w Hiszpanii, jaką jest Katalonia" - powiedział.

Zdaniem Czarneckiego duża część Katalonii może marzyć o niepodległości, ale nieco boi się jej konsekwencji "politycznych i gospodarczych".

USA popierają rząd Hiszpanii

Waszyngton zadeklarował w piątek poparcie dla wysiłków Madrytu, mających na celu niedopuszczenie do secesji Katalonii. Rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert podkreśliła, że Stany Zjednoczone uważają Katalonię za część Hiszpanii.

"Katalonia jest integralną częścią Hiszpanii i Stany Zjednoczone popierają konstytucyjne środki podejmowane przez hiszpański rząd, by zachować Hiszpanię silną i zjednoczoną" - napisała Nauert w krótkim oświadczeniu.

Poparcie z Europy

Pełne poparcie dla hiszpańskiego premiera Mariano Rajoya w związku z separatystycznymi dążeniami w Katalonii wyraził prezydent Francji Emmanuel Macron. "Zawsze mówiłem, że mam jednego interlokutora w Hiszpanii i jest to premier Rajoy" - powiedział Macron dziennikarzom podczas wizyty w Gujanie Francuskiej. "W Hiszpanii są rządy prawa, z regułami konstytucyjnymi. Mariano Rajoy chce, by szanowano te reguły, i ma moje pełne poparcie"" - oświadczył.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, który towarzyszy Macronowi, podkreślił, że ważne jest, by uniknąć wszelkich podziałów w Unii Europejskiej. "Nie chcę sytuacji, w której jutro Unia Europejska będzie się składała z 95 różnych państw" - powiedział.

Poparcie dla Madrytu wyraziły Niemcy. Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert podkreślił, że Berlin nie uznaje rezolucji przyjętej przez parlament kataloński, i dodał, że "jednostronna deklaracja niepodległości narusza zasady suwerenności i integralności terytorialnej Hiszpanii". Wyraził nadzieję, że "wszyscy zaangażowani wykorzystają wszelkie możliwości dialogu i deeskalacji".

Kancelaria brytyjskiej premier Theresy May poinformowała, że rząd w Londynie "nie uznaje i nie uzna" jednostronnej deklaracji niepodległości katalońskiego parlamentu. Jak podkreślono, "decyzja jest oparta na referendum uznanym przez hiszpańskie sądy za nielegalne". Rzecznik May dodał, że brytyjskie władze chcą "utrzymania państwa prawa, szacunku dla hiszpańskiej konstytucji i zachowania jedności Hiszpanii".

Rząd Szkocji wydał oświadczenie, w którym wyrażono "zrozumienie i uszanowanie" decyzji katalońskiego parlamentu. Szkocka minister spraw zagranicznych Fiona Hyslop nie uznała jednak Katalonii jako nowego państwa, apelując o "proces dialogu", który miałby pomóc rozwiązać kryzys. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje