Reklama

Reklama

Debata w PE: Ton dyskusji zależy od powiązań politycznych

Polska jest kolejnym krajem, o którym debatować będzie PE. W przeszłości dyskusje w Strasburgu dotyczyły m.in. sytuacji na Węgrzech, we Włoszech, w Rumunii czy nawet Francji. O tym, czy dany kraj mógł liczyć na wyrozumiałość, decydowały powiązania polityczne.

PiS należy do trzeciej pod względem wielkości frakcji w Parlamencie Europejskim - Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. W jej skład wchodzi 75 deputowanych z 17 krajów. Teoretycznie dużo, ale w europarlamencie składającym się z 751 europosłów dominujące frakcje to chadecy z Europejskiej Partii Ludowej oraz socjaliści - łącznie mają ponad 400 przedstawicieli.

Ton dyskusji

Siła grupy politycznej i to, czy debata dotyczy rządu, który wywodzi się z partii należącej do tej samej rodziny politycznej, bezpośrednio przekłada się na ton dyskusji. Niezależnie od wydarzeń w danym kraju, politycy należący do tej samej partii na poziomie europejskim, bronią się nawzajem.

Reklama

Debata na temat Włoch

Przykładem może być debata na temat wolności mediów we Włoszech w czasie, gdy premierem tego kraju był Silvio Berlusconi. Polityk ten, właściciel trzech stacji telewizyjnych, w 2009 roku wywołał protesty pozwami wobec dwóch lewicowych dzienników - "La Repubblica" i "Unita". Żądał od nich odszkodowań w wysokości od 1 do 2 milionów euro m.in. za publikację artykułów dotyczących skandali obyczajowych z jego udziałem.

Wówczas debatę zorganizowaną z inicjatywy socjalistów, Zielonych i liberałów potępiał jako "manewr polityczny, mający na celu osłabienie przeciwnika politycznego" Joseph Daul, szef frakcji chadeckiej, czyli tej samej rodziny politycznej, do której należy Berlusconi.

"Jeżeli zwróciłem się o udzielenie mi głosu w imieniu Grupy Europejskiej Partii Ludowej podczas tej debaty w sprawie wolności prasy we Włoszech, to zrobiłem to przede wszystkim, żeby potępić godne pożałowania wykorzystywanie Parlamentu Europejskiego do omawiania kwestii krajowych" - mówił polityk EPL, czyli frakcji, do której należy również PO.

Sprawa Węgier

Parlament Europejski najczęściej w ostatnich latach debatował o Węgrzech. W maju ubiegłego roku premier tego kraju Viktor Orban był pod ostrzałem europosłów za wypowiedzi sugerujące dyskusje o możliwości przywrócenia kary śmierci. Wcześniej, w 2013 roku politycy w PE niepokoili się zmianami w konstytucji, które wprowadzano na Węgrzech.

Orban mógł jednak liczyć na wsparcie największej frakcji w PE, EPL, do której należy jego Fidesz. "To kolejna jałowa debata" - mówił w 2013 roku w debacie o Węgrzech chadecki europoseł Frank Engel. Jak podkreślał, PE nie może kwestionować decyzji dotyczących zmian w konstytucji, "ponieważ zostały podjęte przez większość dwóch trzecich".

Z kolei eurodeputowany Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (do których należy PiS) ostrzegał przed działaniami władz w Budapeszcie. "Viktor Orban cały czas podkreśla, że Zachód ulega rozpadowi, i sam dąży w kierunku autorytarnego Wschodu. On buduje sobie autorytarny reżim" - mówił przedstawiciel konserwatystów.

"Nie bądźmy hipokrytami i nie róbmy z Węgier chłopca do bicia" - apelował wówczas Zbigniew Ziobro, należący wtedy do frakcji Europa Wolności i Demokracji.

Debaty dotyczące Rumunii i Francji

Debaty PE dotyczące wolności mediów odnosiły się również do Rumunii i Francji. Ten ostatni kraj był na cenzurowanym też za deportacje Romów. W 2010 roku francuskie władze w ten sposób rozprawiały się z nielegalnymi koczowiskami, argumentując, że obywatele Rumunii odpowiadają za wzrost przestępczości.

Komisja Europejska sprawdzała wówczas, czy nie dochodzi do dyskryminacji Romów, a PE wzywał Wspólnotę do reakcji na poczynania Paryża.

W 2013 roku europosłowie debatowali na temat działań Szwecji, gdy okazało się, że tamtejsza policja tworzy nielegalnie listy obywateli romskich.

Podobne przypadki

Podobne do polskiego przypadku debaty dotyczące praworządności dotyczyły Rumunii, która w 2012 roku była w poważnym kryzysie politycznym. Tamtejszy rząd ograniczał wówczas uprawnienia Trybunału Konstytucyjnego. Rok później europosłowie dyskutowali o sytuacji politycznej Bułgarii w związku z wyborami w tym kraju.

Ze Strasburga Krzysztof Strzępka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy