Reklama

Reklama

Bruksela nie chce drażnić Wielkiej Brytanii

Bruksela wstrzymuje oddech przed referendum w Wielkiej Brytanii i unika kontrowersyjnych tematów. Unijni urzędnicy nieoficjalnie przyznają, że w kilku sprawach decyzje zostały odłożone, by nie doprowadzić do wzrostu eurosceptycznych nastrojów na Wyspach. Referendum w sprawie przyszłości Wielkiej Brytanii w Unii odbędzie się 23 czerwca.

Trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać Wielką Brytanię we Wspólnocie - mówią unijni urzędnicy i dyplomaci, oraz dodają, że zgoda europejskich przywódców na porozumienie z Londynem na niedawnym szczycie to dopiero pierwszy krok. 

Teraz - jak można usłyszeć w Brukseli - nie należy drażnić Brytyjczyków kontrowersyjnymi komentarzami czy decyzjami. Komisja Europejska nie tylko nie będzie zabierać głosu na tematy brytyjskie przed referendum, o czym poinformował niedawno jej rzecznik Margaritis Schinas - "Komisja nie będzie prowadziła kampanii w Wielkiej Brytanii i nie będzie jej częścią". 

Reklama

Bruksela odłożyła także do przerwy wakacyjnej negocjacje w sprawie przeglądu wydatków w unijnym budżecie do 2020 roku. Premier David Cameron wywalczył kilka lat temu cięcia budżetowe, a tymczasem teraz Komisja Europejska i europosłowie chcą zwiększyć wydatki o 20 miliardów euro. Bruksela zdaje sobie sprawę, że nie zostanie to dobrze przyjęte na Wyspach. Podobnie jak planowane ogłoszenie nowych wytycznych dotyczących zatrudniania unijnych pracowników na terenie Wspólnoty oraz dyskusja o przystąpieniu Unii do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, w czym Wielka Brytania dostrzega zagrożenie dla suwerenności jej systemu prawnego.

Dowiedz się więcej na temat: Wielka Brytania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy