Reklama

Reklama

Beata Szydło po szczycie UE: Polska będzie sprzeciwiać się protekcjonizmowi

"W debacie o wspólnym rynku Polska zdecydowanie będzie sprzeciwiać się działaniom protekcjonistycznym. Zachęciłam Komisję Europejską, żeby promowała ideę wspólnego rynku" - mówiła w piątek po zakończeniu dwudniowego szczytu UE w Brukseli premier Beata Szydło. Opowiadał też o relacjach z Francją, spotkaniu z Emmanuelem Macronem, kwestii uchodźców, ofercie Wielkiej Brytanii i rekonstrukcji rządu.

Premier podkreśliła, że rozmowy na szczycie UE w piątek dotyczyły m.in. wspólnego rynku i kwestii migracyjnych.

"Polska popiera zrównoważoną politykę handlową, otwartą, ale szanującą nasz porządek regulacyjny i wysokie standardy, w szczególności w produkcji rolno-spożywczej" - powiedziała premier.

"W debacie o wspólnym rynku podkreśliłam korzyści, które odnoszą wszystkie kraje UE, także te, które dziś podważają wspólny rynek i proponują protekcjonizm. Podkreśliłam, że Polska zdecydowanie będzie sprzeciwiać się działaniom protekcjonistycznym i zachęciłam KE do tego, aby bardziej promowała ideę wspólnego rynku" - dodała szefowa polskiego rządu.

Reklama

Polityka migracyjna

"Rozmawialiśmy (też) o polityce migracyjnej. Zdecydowanie zostały przez Polskę poparte działania na rzecz wzmocnienia granicy libijskiej" - powiedziała szefowa rządu na piątkowej konferencji prasowej po zakończeniu szczytu UE w Brukseli.

Jak dodała, Rada Europejska zgodziła się z "polskim postulatem, żeby wprowadzić zmianę w dotychczasowych propozycjach, aby osiągnąć porozumienie". "Na mój wniosek Rada Europejska powróci do tego tematu w najbliższym czasie" - podkreśliła premier.

"Stoimy na stanowisku, że polityka migracyjna musi być pragmatyczna i skuteczna, to wybrzmiało dzisiaj również w wypowiedziach wielu moich kolegów. Szukamy rozwiązań, które spowodują, iż ten kryzys migracyjny zostanie zażegnany, ale Rada Europejska będzie jeszcze na ten temat - jak już podkreśliłam na wniosek Polski - rozmawiać" - powiedziała Szydło.

Spotkanie V4 z Emmanuelem Macronem

"Po spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem odniosłam wrażenie, że zależy mu na dobrych relacjach z Polską" - mówiła premier Szydło.

Jako dobre oceniła premier Beata Szydło piątkowe spotkanie Grupy Wyszehradzkiej z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Jak mówiła, koncentrowało się ono wokół rynku wewnętrznego UE. "Umówiliśmy się na kolejne spotkanie i konsultacje, jest taka wola z obu stron" - poinformowała Szydło.

Premier przypomniała na piątkowej konferencji prasowej w Brukseli, że spotkanie premierów V4 z francuskim przywódcą zostało zainicjowane przez stronę polską. "Odbyło się na moje zaproszenie" - powiedziała Szydło. Podkreśliła, że nasz kraj jeszcze do 1 lipca sprawuje przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej.

"Jako organizatorzy przygotowywaliśmy to spotkanie i oczywiście informowaliśmy naszych kolegów o tym i też potwierdzaliśmy, że to spotkanie jest możliwe do zorganizowania. Odbyło się i bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ to było dobre spotkanie" - podkreśliła szefowa polskiego rządu.

Według jej relacji, rozmowa z Macronem koncentrowała się na tematyce związanej ze wspólnym, unijnym rynkiem, na kwestiach dotyczących protekcjonizmu, na rynku pracy. "Rozmawialiśmy o dyrektywie, o delegowanych pracownikach, wymieniliśmy się swoimi uwagami na temat funkcjonowania Unii Europejskiej" - zaznaczyła premier.

Poinformowała, że państwa członkowskie V4 (Polska, Czechy, Słowacja i Węgry) i prezydent Francji umówili się na kolejne spotkania i konsultacje. "Jest taka wola z obydwu stron, zarówno ze strony pana prezydenta Macrona, jak i ze strony Grupy Wyszehradzkiej ażeby konsultować i rozmawiać na tematy, które są omawiane przez nas również tutaj na poziomie Unii Europejskiej" - powiedziała Szydło. 

Oferta Wielkiej Brytanii

"To jest oferta, która jeszcze nie jest doprecyzowana. W poniedziałek będziemy mogli - z tego, co usłyszeliśmy od pani premier May - poznać szczegóły, więc na pewno będziemy analizować te dokumenty. Ale już z tej wczorajszej rozmowy - i też ze wcześniejszej rozmowy ministra Konrada Szymańskiego z ministrem (brytyjskim ds. Brexitu) Davidem Davisem wnioskujemy, że to są propozycje, które idą w dobrym kierunku. Ale jak to zawsze w życiu, diabeł tkwi w szczegółach" - zaznaczyła Szydło na piątkowej konferencji prasowej.

Podkreśliła, że pełna ocena tej oferty "będzie mogła być dokonana dopiero wtedy, kiedy szczegóły zostaną przedstawione". Szefowa rządu określiła ofertę Wielkie Brytanii, jako "wstępną". "To jest dobra propozycja otwierająca możliwości rozmowy szczegółowej na przyszłość" - oceniła.

"W tej chwili mogę powiedzieć tak, że kierunek jest dobry natomiast to jest dopiero wstępna dyskusja. Dla Polski prawo unijne dla obywateli, którzy będą przebywali na terenie Wielkiej Brytanii, obywateli Unii Europejskiej, możliwość stosowania tego prawa, będzie kwestią, o którą będziemy zabiegali" - zapewniła premier.

Przedstawiając swoją propozycję, May zapewniła w czwartek liderów UE, że chce zagwarantować ponad 3 milionom przybyszy pochodzących z 27 państw członkowskich, którzy mieszkają i pracują na Wyspach, "jak najwięcej pewności" i "sprawiedliwe traktowanie". W propozycji nie znalazły się jednak szczegóły procedur ani odniesienie do jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE. 

Będzie rekonstrukcja rządu?

"Rekonstrukcję rządu się przeprowadza, a nie o niej opowiada" - podkreśliła w piątek premier Beata Szydło. Zastrzegła jednocześnie, że jeżeli któryś z ministrów lub wiceministrów nie będzie realizował programu, to będzie musiał "odejść z drużyny".

"To co mówiłam zawsze, kiedy otrzymywałam takie pytanie, a było ich bardzo dużo, że rekonstrukcję się przeprowadza, a nie o niej opowiada. Więc pozwólcie państwo, że przy tym pozostanę" - powiedziała szefowa rządu.

Jak dodała, każdy z ministrów i wiceministrów, również premier, musi zawsze pamiętać o tym, że ma wypełniać swoje zadania. "Jesteśmy po to, żeby wypełniać program, realizować to, do czego się zobowiązaliśmy, a jeżeli ktoś tego nie realizuje, musi zawsze wiedzieć, że będzie musiał z tej drużyny odejść" - podkreśliła premier.

Kongres Prawa i Sprawiedliwości odbędzie się 1 lipca w Przysusze i ma być poświęcony m.in. aktualizacji programu partii. Pierwsza część kongresu PiS odbyła się na początku lipca ubiegłego roku w Warszawie. Wówczas Jarosław Kaczyński został ponownie wybrany na prezesa ugrupowania.

Cicha pomoc uchodźcom

"Być może za mało mówimy o pomocy polskiego rządu dla uchodźców; ale ja uznaję zasadę, że trzeba skutecznie pomagać" - mówiła w piątek premier Beata Szydło po zakończeniu szczytu UE w Brukseli.

Na konferencji w Brukseli, Beata Szydło odniosła się do zarzutu, że deklarowana pomoc polskiego rządu uchodźcom nie jest widoczna, choćby w mediach publicznych.

"Zgadzamy się, że być może za mało mówimy o pomocy polskiego rządu dla uchodźców, zbyt mało się tym chwalimy" - stwierdziła szefowa rządu. "Ale ja uznaję zasadę, że trzeba skutecznie pomagać, gesty i symbole oczywiście są ważne, ale przede wszystkim potrzebna jest skuteczna polityka migracyjna" - dodała.

Szydło wskazywała, że rząd współpracuje z stowarzyszeniami i organizacjami pozarządowymi, a także organizacjami kościelnymi, które ze środków z budżetu państwa realizują pomoc humanitarną na miejscu, gdzie uchodźcy przebywają. Przypominała, że Polska realizuje projekty humanitarne także przy współpracy z Niemcami.

"Myślę, że to jest dobra podpowiedź, byśmy trochę więcej na ten temat powiedzieli również w mediach publicznych" - dodała. 

Większe sankcje wobec Rosji?

"Jeśli sankcje nałożone na Rosję nie będą skuteczne, należy zastanowić się nad ich zwiększeniem" - poinformowała w piątek premier Beata Szydło na konferencji w Brukseli po zakończeniu szczytu europejskiego.

Przywódcy unijni zgodzili się w czwartek na przedłużenie o kolejne pół roku sankcji gospodarczych wobec Rosji w związku z brakiem wdrażania porozumienia z Mińska.

Szydło powiedziała, że dyskusja na ten temat była długa. "Najważniejszą decyzją, którą podjęliśmy, jest to, że przedłużyliśmy sankcje. To pokazuje, że Unia Europejska jest zdeterminowana i ta postawa jest ukierunkowana na to, aby postulaty porozumienia mińskiego zostały wypełnione" - powiedziała.

Dodała, że Polska podkreślała, że sankcje muszą być przedłużone do momentu wypełnienia tych porozumień. "Jesteśmy również zdania, że należy zastanowić się - jeżeli nie będzie to skuteczne - nad zwiększeniem sankcji. Ta dyskusja pewnie będzie toczyła się w kolejnych miesiącach" - zaznaczyła

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje