Reklama

Reklama

Żony zmobilizowanych Rosjan mają dość. Nagrały wideo do gubernatora

Żony i krewne zmobilizowanych z Wołogdy nagrały wiadomość wideo do gubernatora obwodu wołogdzkiego Olega Kuwszynnikowa z żądaniem powrotu ich bliskich z linii frontu w Ukrainie. Rosjanie mieli zostać wysłani do walki bez szkolenia i niezbędnego uzbrojenia. - Chłopcy zostali zabici zarówno przez wroga, jak i naszą rosyjską armię - mówią żony zmobilizowanych.

Film został opublikowany na portalu społecznościowym VKontakte przez Jelenę Kuzniecową, żonę zmobilizowanego Rosjanina.

Według niej grupa mieszkańców Wołogdy została zmobilizowana na początku października. Wysłano ich na szkolenie wojskowe do wsi Mulino w obwodzie niżnonowogrodzkim, a następnie przydzielono do jednostki wojskowej nr 38838 w mieście Gusiew w obwodzie kaliningradzkim.

- Szkolenie odbywało się w bardzo słabych warunkach. Czterokrotnie wyszli na poligon, a 16 października zmobilizowani w ramach 9. pułku zostali wysłani do anektowanego obwodu Ługańskiego. Tam tkwili w okopach, bez zaopatrzenia, bez specjalistycznego szkolenia i bez żadnych poleceń od dowództwa - mówi kobieta w nagranym wideo.

Reklama

Mobilizacja w Rosji. "Mają tylko karabiny maszynowe"

1 listopada zmobilizowani zostali przeniesieni na linię frontu w pobliżu miasta Swatowo. Mieli się tam okopać.

- Jedyną bronią, jaką mieli, były karabiny maszynowe. Znaleźli się pod ciężkim i śmiertelnym ostrzałem artyleryjskim Sił Zbrojnych Ukrainy, zostali poddani atakom moździerzowym, atakom dronów, bomby fosforowe wyleciały z samolotów. Chłopcy zostali uwięzieni w pułapce ognia. Zostali zabici zarówno przez wroga, jak i naszą rosyjską armię - mówi kobieta.

Na filmie kobiety domagają się od gubernatora regionu i innych "wyższych władz" zbadania sytuacji i ukarania sprawców.

Irytacja Rosjan. Ich bliscy giną na linii frontu

Pod koniec zeszłego tygodnia niezależne rosyjskie media opisywały sprawę podobnego apelu krewnych zmobilizowanych z Woroneża. Rosjanie mieli zostać porzuceni przez swoje dowództwo w pobliżu Swatowa w anektowanym obwodzie ługańskim

Na nagraniu mieszkańcy Woroneża twierdzą, że dowódcy porzucili oddział zmobilizowanych na linii frontu z armią ukraińską, która rozpoczęła ostrzał. Zginąć miały podczas niego setki zmobilizowanych.

Wcześniej około 50 krewnych zmobilizowanych z Kurska weszło do budynku prokuratury wojskowej i administracji regionalnej. Domagali się wycofania z linii frontu żołnierzy, którzy, jak mówią, nie mają doświadczenia bojowego. 

Reklama

Reklama

Reklama