Reklama

Reklama

"Znikają bez śladu". Ukraiński wywiad alarmuje

Coraz więcej mieszkańców okupowanych terenów obwodu charkowskiego na północnym wschodzie Ukrainy znika bez śladu. Rosyjskie wojska zablokowały tam możliwość wyjazdu na obszary kontrolowane przez rząd w Kijowie - poinformował w piątek na Facebooku ukraiński wywiad wojskowy (HUR).

"Coraz częstsze przypadki znikania ludzi bez wieści w miejscowościach Kupiańsk, Izium, Wełyki Burłuk i Szewczenkowe, co wiąże się z działalnością rosyjskich służb specjalnych. Wśród zaginionych przeważają mężczyźni w wieku 18-60 lat i młode kobiety. (...) Samochody, którymi lokalni mieszkańcy próbują wyjechać na tereny kontrolowane przez stronę ukraińską, są dokładnie sprawdzane i zawracane" - przekazano w komunikacie wywiadu.

Wywiad ukraiński o "zaginionych mieszkańcach" obwodu charkowskiego

HUR przekazał również doniesienia, że w osadzie Szewczenkowe rosyjscy żołnierze pytają miejscową ludność o możliwość zakupienia ukraińskich pocisków. W ocenie służby część wojskowych przeciwnika, niechętnych do dalszego uczestnictwa w wojnie, próbuje postrzelić się, symulując obrażenia doznane na polu walki. 

Reklama

Żołnierze mają nadzieję, że zostaną dzięki temu odesłani na leczenie do Rosji.

Relacja z wydarzeń w Ukrainie NA ŻYWO

Rosjanie w Ukrainie. Tam zwiększa się liczebność wojsk

Wywiad poinformował także o możliwym pogorszeniu się sytuacji humanitarnej w Mariupolu - mieście nad Morzem Azowskim, niemal całkowicie zniszczonym przez rosyjskie wojska. "Mniej więcej w połowie czerwca okupanci przestaną dostarczać do Mariupola fundusze i pomoc humanitarną. Można spodziewać się, że doprowadzi to do jeszcze większej katastrofy" - napisano w raporcie HUR.

Wcześniej, w środę, przedstawiciel wywiadu wojskowego Wadym Skibicki zaalarmował, że rosyjskie siły zwiększają swą liczebność na okupowanych terenach obwodów chersońskiego i zaporoskiego na południu Ukrainy, a także budują na tych obszarach już trzecią linię umocnień. "Działania wroga wskazują, że zamierza pozostać tam na długo" - ocenił HUR. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy