Reklama

Reklama

Zmobilizowany Rosjanin opowiada o porażce. "To było zwykłe rozstrzelanie"

- To było zwykłe rozstrzelanie, oficerowie od razu uciekli - powiedział Aleksiej Agafonow, jeden z nielicznych zmobilizowanych, którzy przeżyli walkę pod Swatowe na początku listopada. Powiedział, że z 570 członków jego jednostki przeżyło 41 osób. - Pozostałych już nie ma - mówił.

Biełsat opisał masakrę, do której doszło na początku listopada na froncie w Ukrainie. To, co wydarzyło się pod miejscowością Swatowe opisał Aleksiej Agafonow - jeden z nielicznych Rosjan, którzy przeżyli ukraińskie natarcie. 

Na początku zmobilizowany Rosjanin wyjaśnił, że "dowódca 2079. jednostki wojskowej z Woroneż obiecał zmobilizowanym żołnierzom, że trafią oni pod Swatowe, 15 kilometrów od linii frontu, gdzie będą służyć w Obronie Terytorialnej".

Rzeczywistość okazała się zgoła inna. W nocy z 1 na 2 listopada cały batalion trafił na front, otrzymał rozkaz okopania się i utrzymania linii obrony.

Reklama

- Wyrzucili nas, kazali się okopać. Na cały batalion mieliśmy trzy łopaty, zaopatrzenia nie było wcale. Okopaliśmy się, jak mogliśmy, ale nad ranem zaczął się ostrzał - mówił Agafonow.

"Z ostrzału cało wyszło 29 osób"

Z jego relacji wynika, że "to było zwykłe rozstrzelanie". - Gdy wszystko się zaczęło, oficerowie od razu uciekli. W przerwach między ostrzałami próbowaliśmy się okopać, ale wtedy od razu wykrywały nas drony i strzelano prosto do nas - mówił. 

- Z 570 ludzi cało wyszło z tego 29 osób, kolejnych 12 było rannych. Pozostałych już nie ma - powiedział Agafonow.

"Jego wersje potwierdził także Nikołaj Woronin z tego samego batalionu i żona trzeciego żołnierza" - przekazały media.

Niezależny rosyjski portal Wiorsta podał, że krewni zmobilizowanych z Woroneża zwrócili się do gubernatora z prośbą o wycofanie ich na tyły i udzielenie pierwszej pomocy.

"Rosjanie nie zabierają ciał poległych"

Szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj przekazał, że "Rosja nie zabiera ciał poległych ze względu na to, że bliskim zabitych należą się odszkodowania". Cytowany przez Ukrinform Hajdaj mówił, że "rosyjska armia dostała rozkaz przerwania ukraińskiej obrony w obwodzie ługańskim".

- Z niektórych wsi rosyjskie wojsko wygoniło mieszkańców, żeby nie pomagali ukraińskim żołnierzom. Na poszczególnych odcinkach frontu w obwodzie ługańskim Rosjanie przypuszczają do dziesięciu ataków na dobę. Najcięższe walki toczą się koło miejscowości Kremlina i Swatowe - mówił. 

Jak podkreślił, "to nie powstrzyma naszych wojskowych, codziennie przesuwają się naprzód".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy