Reklama

Reklama

Zerwana współpraca z naukowcami z Rosji. Kilkanaście zmarnowanych lat

Międzynarodowe instytucje naukowe zrywają współpracę z rosyjskimi naukowcami. Cofnie to rosyjską naukę o 10 lub 20 lat – czytamy w Nature. Oznacza to jednak, że ucierpią też ważne europejskie projekty naukowe.

Reakcją międzynarodowych instytucji naukowych na inwazję w Ukrainie jest odcięcie Rosji od międzynarodowych badań. Wiele osób już wyjechało z tego kraju w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Organizacje europejskie i amerykańskie zerwały więzi z nauką rosyjską, w tym anulowały wspólne projekty.

Zobacz też: Siergiej Ławrow: Rosja chce uwolnić Ukrainę od nieakceptowalnego reżimu

Reklama

- Ludzie byli tak zniesmaczeni działaniami Rosji, że zwykłe hasła o międzynarodowym charakterze nauki i badaczach współpracujących w każdych okolicznościach przestały działać - mówi Loren Graham, amerykański historyk nauki w Rosji i emerytowany profesor w Instytucie w Massachusetts. Technology w Cambridge, który utrzymywał kontakt z rosyjskimi naukowcami. - Morale rosyjskiej inteligencji jest bardzo niskie - dodaje.

Wielu rosyjskich naukowców podpisało listy potępiające wojnę, chociaż oficjalne organy, takie jak Rosyjski Związek Rektorów (który reprezentuje setki rektorów rosyjskich uniwersytetów), poparły inwazję.

- Jeden naukowiec, który sześć lat temu opuścił stanowisko w Europie, aby zbudować laboratorium w Petersburgu, mówi, że kluczowe dostawy odczynników i sprzętu zostały odcięte, współpraca z zachodnimi kolegami jest napięta, a większość jego młodych naukowców chce odejść. Próbuję im w tym pomóc. To katastrofalne. Wszyscy są w szoku - powiedział Nature naukowiec, który poprosił o nieujawnianie nazwiska z powodu obaw o represje polityczne.

Drenaż mózgów młodych rosyjskich naukowców

Rosyjska fundacja naukowa zasugerowała w kwietniu, aby naukowcy szukali "nowych partnerstw finansowych" z narodami - w tym z Chinami, Indiami i RPA, które nie zerwały publicznie powiązań badawczych z tym krajem. Loren Graham uważa, że taka zmiana jest prawdopodobna, ale rosyjscy badacze wciąż mają nadzieję na przywrócenie powiązań z kolegami z USA i Europy.

Nieprzerwanie od 2011 roku Stany Zjednoczone, Niemy i Wielka Brytania były w czołówce międzynarodowej współpracy z rosyjskimi instytucjami naukowymi. Na uwagę zasługuje fakt, że przez ostatnie 10 lat mocno zacieśniała się współpraca Rosji z Chinami na polu nauki. Znacznie chętniej współpracowały też z Rosją Włochy.

Niektórzy naukowcy przewidują, że izolacja rosyjskich naukowców będzie trwać jeszcze przez jakiś czas, cofając naukę w ich kraju o 10 lub 20 lat i powodując ogromny drenaż mózgów młodych rosyjskich naukowców.

- Nie widzę opcji, aby wznowić pracę z tym krajem - zwłaszcza z instytucjami, które wspierały wojnę - mówi Robert Feidenhans'l, fizyk w Instytucie Nielsa Bohra na Uniwersytecie w Kopenhadze.

Rosja znajduje się na peryferiach większości międzynarodowych sieci naukowych, co ułatwiło krajom zachodnim zerwanie współpracy, ale jednocześnie Rosja wciąż odgrywa ważną rolę w niektórych globalnych badaniach. Zerwanie współpracy na terenie Europy, dotyczącej wielkoskalowych projektów badawczych z dziedziny fizyki - wpłynie osłabiająco na wiele lat.

Wstrzymane projekty, poszukiwania dostawców

Fizyka od dawna jest sercem dyplomacji naukowej, a Rosja zapisała się w historii jako potęga fizyki. Nawet zimna wojna nie przerwała relacji naukowych Wschód-Zachód. Stało się to dopiero teraz - po inwazji na Ukrainę.

Na przykład CERN - europejskie laboratorium badawcze zajmujące się fizyką cząstek elementarnych w pobliżu Genewy, w Szwajcarii - zawiesiło wszystkie nowe kontrakty z naukowcami posługującymi się rosyjską afiliacją. Wstrzymane też zostały projekty, w których swój udział miała Rosja i Białoruś, a które formalnie miały się skończyć dopiero w 2024 r.

Te ruchy mogą zakłócić planowane modernizacje - na przykład dotyczące eksperymentu ATLAS.

- CERN poszukuje nowych dostawców i funduszy na pokrycie 3 proc. kosztów materiałów, które miały zapewnić rosyjskie instytucje - ujawnił rzecznik ATLAS Andreas Hoecker. Wyjątkiem jest ITER, międzynarodowy projekt syntezy jądrowej z siedzibą w południowej Francji - jego struktura zarządzania oznacza, że nie ma sposobu na wyrugowanie Rosji, nawet gdyby chcieli tego członkowie międzynarodowi.

Zerwanie współpracy naukowej z Rosją uderzyło finansowo w niektóre organizacje, np. XFEL (europejski laser rentgenowski na swobodnych elektronach wart 1,4 miliarda dolarów). "Rosja zwykle płaci 26 proc. kosztów bieżących, ale nie zapłaciła swojej ostatniej raty. Zamknięcie tej luki będzie ogromnym wyzwaniem" - powiedział Feidenhans’l, prezes zarządu XFEL.

Również Zakład Badań Antyprotonowych i Jonowych (FAIR), który buduje w niemieckim Darmstadt zderzacz cząstek wartości 3,1 miliarda euro, prawdopodobnie napotka opóźnienia i dodatkowe koszty w wyniku zerwania współpracy z Rosją. Wśród naukowców panuje przekonanie, że europejskie laboratoria odczują utratę rosyjskiej wiedzy specjalistycznej, szczególnie w dziedzinie technologii akceleratorów i pokrewnych dziedzin.

Problemy w kosmosie

W przypadku projektów kosmicznych szczególnie ucierpiał projekt ExoMars o wartości 1,3 miliarda euro. Jeszcze w tym roku miała być w nim wykorzystana rosyjska rakieta i podwozie do dostarczenia pierwszego europejskiego łazika na powierzchnię Marsa. Mimo to Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zakończyła współpracę z Rosją. Projekt ExoMars prawdopodobnie zostanie opóźniony co najmniej do 2026 r. (a bardziej realistycznie do 2028 r).

ESA rozważa zaprojektowanie własnego podwozia, potencjalnie z pomocą NASA, ale przyszłość misji (która była dwukrotnie opóźniana) zależy od tego, czy państwa członkowskie ESA zapłacą wystarczająco, aby pokryć koszty przeprojektowania i utrzymania gotowego do startu łazika.

W trudnej sytuacji znalazła się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS), która jest silnie uzależniona od współpracy międzynarodowej. Zgodnie z założeniami projektu, który powstał w latach 90. XX w. w wyniku współpracy USA i Rosji - część ISS zbudowana przez NASA zapewnia energię elektryczną dla części Stacji zbudowanej przez Rosjan, a ta zbudowana przez Rosjan zapewnia główną zdolność do okresowego zwiększania orbity, aby ISS nie spłonęła w atmosferze.

Stanowisko szefa rosyjskiej agencji kosmicznej stracił Dmitrij Rogozin, który jakiś czas temu groził wycofaniem Rosji z porozumienia dotyczącego ISS. Podczas jego kadencji agencja opublikowała zdjęcie kosmonautów na ISS trzymających flagi Ługańska i Doniecka, terytoriów okupowanych przez Rosję na Ukrainie. Mimo to astronauci i kosmonauci nadal podróżują do i z ISS - w tym rosyjskimi pojazdami transportowymi, a badania prowadzone są na pokładzie stacji wielkości boiska do piłki nożnej.

Badania nad Arktyką zawieszone

Do najbardziej znanych obszarów współpracy między naukowcami w Rosji i poza nią, należą badania nad Arktyką, zwłaszcza w zakresie zmian klimatycznych. Arktyka ociepla się co najmniej trzy razy szybciej niż średnia światowa, a mniej więcej połowa okołobiegunowej Arktyki należy do Rosji.

Rada Arktyczna, która jest głównym forum arktycznej współpracy geopolitycznej, i której obecnie przewodniczy Rosja, zawiesiła swoje prace na początku marca. Siedmiu z ośmiu członków zgodziło się w czerwcu wznowić prace bez Rosji.

Wielu badaczy Arktyki (zwłaszcza w Europie), musiało zawiesić współpracę z naukowcami z Rosji, z powodu ograniczeń nałożonych przez ich agencje lub instytucje finansujące. Szereg eksperymentów terenowych - w tym próby monitorowania rozmarzania wiecznej zmarzliny - przestawiło się na pracę w Arktyce północno-amerykańskiej lub europejskiej, a zrezygnowało z prac w Arktyce rosyjskiej.

Część prac można wykonać zdalnie, ale nie wszystkie. Naukowcy spoza Rosji mogą używać satelitów obserwacyjnych Ziemi do monitorowania wielu aspektów globalnych zmian - takich jak syberyjskie pożary. Ale pomiary naziemne są często potrzebne, aby potwierdzić dokładność tego, co widzą satelity - a te dane, zwykle gromadzone przez naukowców w Rosji, mogą nie zostać udostępnione naukowcom spoza Rosji w najbliższym czasie.

- Aby zbadać klimat Arktyki, potrzebujemy danych z całej Arktyki - mówi Kim Holmén, klimatolog z Norweskiego Instytutu Polarnego w Tromso. - Jeśli nie będziemy mogli swobodnie udostępniać danych i pomiarów, jakość naszych badań ulegnie pogorszeniu - dodaje.

Przegrupowania w nauce

Autorzy artykułu w Nature wskazują na dziedziny nauki, którym wojna w Ukrainie "pomogła" w skoncentrowaniu uwagi na całym świecie.

Kryzys może doprowadzić do ponownego skupienia się na przeoczonych obszarach nauki. Badania nad efektywnym wykorzystaniem nawozów i alternatyw dla nawozów nieorganicznych stają się modne. W czerwcu prezydent USA Joe Biden ogłosił "Global Fertilizer Challenge", aby zebrać pieniądze na tę dziedzinę. Inwazja na Ukrainę może doprowadzić do tego, że badania nad bezpieczeństwem żywnościowym otrzymają większą uwagę, na którą od dawna zasługują.

Jon Agar - historyk nauki z University College London zwraca uwagę, że wojny często wpływają na zmianę priorytetów w nauce. Na przykład I wojna światowa doprowadziła do długotrwałych podziałów, które zreorganizowały europejską naukę wokół dwóch obozów - z brytyjskimi i francuskimi badaczami w jednym oraz niemieckimi i austriackimi w drugim.

Zdaniem historyka współpraca międzynarodowa w nauce ma tendencję do podążania za geopolitycznymi ustawieniami. Tak więc, długotrwały rozłam dyplomatyczny Zachodu z Rosją może znaleźć odzwierciedlenie w badaniach naukowych - przy czym Rosja przesunie się w kierunku większej współpracy z Chinami i Indiami.

Ten pogląd - jak twierdzą autorzy artykułu - ma charakter spekulacyjny, po części dlatego, że nie jest jasne, czy Chiny mogą wiele zyskać na takiej sytuacji. W lipcowym dokumencie strategicznym dotyczącym geopolityki nauki globalnej badacze m.in. z Harvard Kennedy School w Cambridge w stanie Massachusetts, doszli do wniosku, że przywódcy Chin zyskaliby więcej na maksymalizacji globalnej współpracy naukowej, niż na ryzyku zniszczenia zachodnich partnerstw poprzez przejście na dwustronną współpracę badawczą z Rosją - krajem o "słabej pozycji w międzynarodowej nauce".

Kieron Flanagan, badacz polityki naukowej na Uniwersytecie w Manchesterze w Wielkiej Brytanii twierdzi, że bojkot wszystkiego co rosyjskie wpływa na napięcia w światowej nauce. Wiele krajów - w tym Wielka Brytania i Stany Zjednoczone - zaostrzyło kontrolę eksportu kluczowych technologii i wprowadziło surowsze wytyczne dotyczące współpracy międzynarodowej z niektórymi krajami, takimi jak Chiny.

Zdaniem eksperta "świat bardziej skalistej geopolityki i sankcji" prawdopodobnie spowolni współpracę transgraniczną, a w samej nauce nastąpią przegrupowania w celu dostosowania się do nowych realiów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy