Reklama

Reklama

Zełenski stanowczo: Nas się nie da zastraszyć, da się nas zjednoczyć

- Ukrainy nie da się zastraszyć, a tylko jeszcze bardziej zjednoczyć - oświadczył w wieczornym odezwie po zmasowanym ataku na Ukrainę prezydent Wołodymy Zełenski. Ukraiński przywódca nazwał naloty aktem terroryzmu oraz przekazał o śmierci 12 osób w całym kraju. - Wszystko co niszczone, odbudujemy - podkreślił.

- Ukrainy nie da się zastraszyć, tylko jeszcze bardziej zjednoczyć. Ukrainy nie da się zatrzymać, tylko jeszcze bardziej przekonać, że terrorystów trzeba unieszkodliwić - powiedział w wieczornym wystąpieniu Zełenski.

- Już teraz okupanci nie mogą nam niczym odpowiedzieć na polu walki i dlatego uciekają się do terroru. Cóż, zrobimy tak, by pole walki było dla nich jeszcze bardziej bolesne. A wszystko zniszczone, odbudujemy - oznajmił ukraiński lider.

- Władze terrorystów mówią, że rzekomo trafili we wszystkie planowane cele. Po pierwsze, kłamią jak zawsze. Po drugie, kłamią jak zawsze. Spójrzcie na ich realne cele oprócz obiektów energetyki - zauważył.

Reklama

Masowy nalot na Ukrainę. Zginęło 12 osób

Prezydent wymienił szereg obiektów cywilnych, kulturalnych i oświatowych - parków, muzeów, kościołów - które w Kijowie i innych miastach zostały zaatakowane rosyjskimi rakietami.

Zełenski przekazał, że w wyniku ataków zginęło 12 osób. Wcześniej władze informowały o 11 ofiarach śmiertelnych. Swoje wystąpienie prezydent nagrał w centrum Kijowa, gdzie rano w poniedziałek uderzyły rosyjskie pociski, a wieczorem - wciąż trwały prace naprawcze.

Jak wskazał ukraiński przywódca, "zagrożenie utrzymuje się, ale my walczymy". Jak powiedział, stale otrzymuje informacje o udanych zestrzeleniach rosyjskich bezzałogowców. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy