Reklama

Reklama

Zdradził ich szczegół. Kreml zaliczył propagandową wpadkę

Rosyjska propaganda zaliczyła wpadkę. Jedna z prokremlowskich blogerek zamieściła wideo, w którym rosyjska rodzina ma opłakiwać poległego na wojnie syna. Na jednym z kadrów filmu widać jednak lodówkę, która... pochodzi z Ukrainy. To nie pierwszy przypadek, gdy na jaw wychodzą rosyjskie grabieże.

Materiał rosyjskiej blogerki Szichman ukazuje pewną rodzinę z obwodu irkuckiego, która na wojnie w Ukrainie straciła członka rodziny

Rosja. Kremlowska propaganda przyłapana na kłamstwie

Film pokazuje tragedię, z jaką mierzą się osamotnieni bliscy. Krewni podkreślają, że poległy syn "nikogo w życiu by nie skrzywdził" i "nikomu nic złego na wojnie by nie zrobił". Wideoblogerka wskazuje we wpisie, jak skromnie i biednie żyje rodzina.

W pewnym momencie oczom widzów ukazuje się jednak kadr z kuchni rodziny żołnierza, a w nim lodówka, na której widać naklejkę z napisem: "2 lata gwarancji"... w języku ukraińskim. Fakt ten dziwi tym bardziej, że od stolicy obwodu irkuckiego, gdzie mieszka rodzina, do Ukrainy jest ponad 4,5 tys. km.

Reklama

W mediach wielokrotnie pojawiały się doniesienia o tym, że Rosjanie na masową skalę kradną z ukraińskich domów i sklepów pieniądze, jedzenie, biżuterie, sprzęty RTV i AGD, zabawki, a nawet... magnesy na lodówkę. 

Dowodzą temu rozmowy rosyjskich żołnierzy przechwytywane przez wywiad, a także nagrania z kamer przemysłowych. Dochodzi nawet do sytuacji, kiedy rosyjscy żołnierze okradają siebie nawzajem z łupów, które udało im się zdobyć na froncie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy