Reklama

Reklama

​Zdjęcia Emmenuela Macrona obiegły sieć. "Szczyt śmieszności"

Sesja zdjęciowa francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona nie uszła uwadze opinii publicznej. Na Twitterze nie brakuje zarzutów, że Macron wystylizował się "na Zełenskiego", ponieważ za niespełna miesiąc stanie do walki o reelekcję. "Szczyt śmieszności" - grzmi jeden z internautów.

Kilkudniowy zarost, dresy, na jednym zdjęciu pełna przejęcia mina, na kolejnym dynamicznie - jak w czasie wojennej narady. To zdjęcia z sesji prezydenta Francji Emmanuela Macrona, które obiegają sieć. W komentarzach przewija się głównie jedno skojarzenie - Macron próbował upodobnić się do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Załenskiego.

Rzeczywiście, trudno nie zauważyć, że nagrywający odezwy do narodu i świata Wołodymyr Zełenski - tak właśnie wygląda w ostatnich tygodniach. Różnica jest jednak znacząca. Prezydent Ukrainy przebywa w owładniętym wojną Kijowie, skąd zarządza sytuacją w regionie. Bez wątpienia, Emmanuel Macron nie ma takich zmartwień.

Reklama

"Szczyt śmieszności" - komentuje jeden z użytkowników. Do debaty włączył się również polityczny przeciwnik Macrona - Florian Philippot, jeden z liderów Frontu Narodowego. "Spójrzcie na tę marionetkę, która udaje prezydenta Francji. "Gram w naśladowanie Zełenskiego". Fałsz" - napisał.

Polityczny element sesji odnotowali również inni obserwatorzy. Jak wskazują, za niespełna miesiąc (10 kwietnia) odbędą się we Francji wybory prezydenckie, w których Macron zawalczy o reelekcję.

"Macron, nigdy nie będziesz Zelenskim" - skomentowała natomiast dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra. 

Wojna w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski nie zamierza opuszczać kraju

24 lutego na teren Ukrainy wjechały wojska Władimira Putina. Od tego czasu w kraju toczy się wojna. Choć rosyjskie wojsko zdołało pojawić się na wielu obszarach, dopuszczając się m.in. ostrzałów bloków mieszkalnych, czy innych celów cywilnych, rosyjska ofensywa zatrzymała się w martwym punkcie.

Ukraińcy stawiają opór, bronią newralgicznych punktów, w tym swojej stolicy - Kijowa. Od początku inwazji prezydent Wołodymyr Zełenski pokrzepia naród do walki i przekonuje, że nie zamierza opuszczać kraju. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy