Reklama

Reklama

Zatopienie "Moskwy". Bliscy marynarzy zmuszani do milczenia

Rośnie niezadowolenie wśród bliskich poległych i zaginionych marynarzy z zatopionego krążownika Moskwa - informuje ukraiński wywiad. Krewni mają być zmuszani do milczenia ws. śmierci marynarzy pod groźbą odpowiedzialności karnej oraz utraty szans na odszkodowania.

Napięcie wśród krewnych Rosjan, którzy 14 kwietnia zginęli na zatopionym krążowniku Moskwa, wciąż narasta. Żeby poprawić ich stan psychiczny opiekuje się nimi specjalna grupa psychologów, lekarzy i prawników - napisał Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR). 

Jednak według danych ukraińskiego wywiadu podstawowym celem tej grupy jest uniemożliwienie wycieku informacji o marynarzach, którzy zostali zabici lub zaginęli bez wieści. Krewni ofiar są namawiani, by z nikim nie rozmawiali o swoich synach i mężach, którzy służyli na krążowniku. Są zastraszani, że gdyby nie dostosowali się do tych sugestii, nie otrzymają odszkodowań i zostaną wobec nich wszczęte postępowania karne.

Reklama

Pod koniec maja rosyjskie wydawnictwo "Nowaja Gazieta Europa" informowało, że matki marynarzy z Rosji są zmuszane do "dobrowolnego" podpisywania dokumentów potwierdzających śmierć swoich dzieci w wyniku "katastrofy". 

Zatopienie krążownika Moskwa

14 kwietnia bieżącego roku ukraińskie wojsko zatopiło okręt flagowy Floty Czarnomorskiej Moskwa. Okręt zatonął na skutek uderzenia dwiema ukraińskimi rakietami przeciwokrętowymi Neptun. Był to pierwszy krążownik utracony przez Rosję od 1941 roku. 

W mediach pojawiły się informacje, że jedną z przyczyn tak skutecznego ataku i w konsekwencji zatonięcia okrętu była wszechobecna w Rosji korupcja, na skutek której remonty krążownika były przeprowadzane w nienależyty sposób. 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy