Reklama

Reklama

Wyłowił butelkę z morza. Wewnątrz list prosto z Rosji

Do nietypowego zdarzenia doszło w nadmorskiej miejscowości Loviisa w Finlandii. Jak donoszą lokalne media, mężczyzna, który spędzał tam wakacje, znalazł w morzu butelkę z listem w środku. Jakież było jego zdziwienie, gdy zapoznał się z treścią zamieszczoną na kawałku papieru. Ta napisana była po rosyjsku.

Rikhard Hilska, który spędzał wakacje z fińskim kurorcie, w czasie jednego z rejsów po morzu znalazł plastikową butelkę z listem w środku. 

Finlandia. List w butelce, w środku przesłanie Rosjanina

Sprawę znaleziska Fina opisuje portal "Ihtalehti". Mężczyzna przesłał do redakcji zdjęcie listu oraz swoją relację. Co ciekawe, wiadomość, która znajdowała się w butelce, napisana była ręką Rosjanina i zawierała przesłanie dotyczące wojny w Ukrainie.

List napisany został po rosyjsku, jednak zawiera też angielski dopisek. Z relacji Fina wynika, że autorem musi być Rosjanin zamieszkujący region wschodniej części Zatoki Fińskiej. Przesłanie zamieszczone w wiadomości jest proste: "Stop wojnie, Putin killer"

Reklama

Fin znalazł list w butelce. "Putin mistrzem złodziei"

Sam list datowany jest na 31 marca. Jest on jawnym potępieniem działań Putina w kontekście wojny w Ukrainie. "Dzi*** Putin wysłał młodych żołnierzy na rzeź pod znakami diabła" - czytamy. Dalej autor kieruje ostre słowa także pod adresem Aleksandra Łukaszenki oraz Ramzana Kadyrowa. "Putin jest rosyjskim mistrzem złodziei, Aleksander Łukaszenka to szakal ze sfory Putina, narodowy przestępca, a Kadyrow to nieokiełznana hiena" - pisze - najpewniej - Rosjanin. 

Na liście umieszczone są także różnego rodzaju znaki. Mamy tam logo charakterystyczne dla ruchów pacyfistycznych, ale też znane z linii frontu litery "Z" oraz "V". Autor obraża w ten sposób formacje, służące w rosyjskiej armii. Litera "Z" tłumaczona jest jako "zasrańcy", zaś "V" jako "wory". 

Fiński dziennik przypomina w artykule, że mówienie bądź pisanie o "wojnie" w Ukrainie jest w Rosji zakazane. Duma - rozkazem z Kremla - wprowadziła za to dotkliwe sankcje. Osoby, które złamią zakaz, mogą trafić na 15 lat do ciężkiego więzienia. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy