Reklama

Reklama

Wojna. Rosja kieruje duże rezerwy do Siewierodoniecka

Rosja skierowała do Siewierodoniecka wielu rezerwistów z innych stref walk, by próbować przejąć pełną kontrolę nad miastem - poinformował w sobotę szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

"Dzisiaj, jutro albo pojutrze rzucą wszystkie rezerwy, jakie mają (...) Jest ich tam już tak dużo, że osiągnęli masę krytyczną" - powiedział Hajdaj, cytowany przez agencję Reutera.

Zaznaczył, że rosyjskie siły kontrolują większą część, ale nie całość miasta.

 

Siewierodonieck. Zaciekłe walki

 

O Siewierodonieck toczą się obecnie zaciekłe walki. Wojska rosyjskie ostrzeliwują ulice z czołgów i karabinów maszynowych, a rosyjska artyleria strzela w bloki mieszkalne, fabryki i przedsiębiorstwa - relacjonuje Sky News, opisując zdjęcia przekazane jej przez Batalion Swoboda, którym dowodzi Kuzyk.

Reklama

Według wojskowego Ukraińcy kontrolują obecnie 40-60 proc. miasta, ale linia frontu zmienia się z dnia na dzień. - Budynki, które zajmowaliśmy wczoraj, zostaną dzisiaj zniszczone ich artylerią. Musimy się z nich wycofać, bo nie ma sensu tam zostawać - powiedział.

- Rosjanie stosują taką taktykę, że jeśli zobaczą Ukraińców zajmujących pozycję, nie szturmują i nie przejmują budynków. Po prostu równają je z ziemią - zaznaczył.

Zakłady Azot. "To będzie katastrofa ekologiczna"

Szczególne obawy dotyczą około 500 cywilów, którzy schronili się na terenie zakładów chemicznych Azot. To jedna z największych tego typu fabryk w Europie, produkująca nawozy, metanol i chemię gospodarczą. Według Kuzyka zakłady są jednym z najgorszych miejsc, w jakich mogą ukrywać się cywile.

- Są w najbardziej wrażliwym miejscu, bo prędzej czy później fabryka zostanie zniszczona. To będzie katastrofa, ponieważ jest tam duży skład substancji chemicznych - powiedział - To będzie katastrofa ekologiczna dla całego regionu. Jeśli dojdzie do nieprzewidzianej eksplozji, nie będzie już miasta - ani jego obrońców, ani atakujących. Zniszczy wszystko".

Rosyjska artyleria zniszczyła wszystkie trzy mosty, łączące Siewierodonieck z obszarami kontrolowanymi przez Ukraińców. Wielu spodziewało się, że odcięcie lądowych dróg zaopatrzenia zmusi siły ukraińskie do wycofania się z miasta. Kuzyk zapewnił jednak, że obrońcy wciąż dają sobie radę.

- Teraz, gdy mosty są zniszczone, używamy łodzi, lin, nawet pływamy. Logistyka jest trudna. W każdym razie to jest nasza ziemia i nie powinniśmy oddawać jej naszym wrogom - powiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy