Reklama

Więźniowie z Grupy Wagnera zakończyli udział w wojnie. "Pracowali z honorem"

Pierwsza grupa byłych więźniów, która brała udział w wojnie w Ukrainie, wypełniła sześciomiesięczny kontrakt i otrzymała ułaskawienie - donoszą rosyjskie media. - Pracowali, jak mało kto pracuje na tym świecie - powiedział szef Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn. Wagnerowcy odpowiadają za szereg zbrodni w Ukrainie: tortury, egzekucje, zabójstwa.

Grupa Wagnera to prywatna firma wojskowa powiązana z prokremlowskim biznesmenem Jewgienijem Prigożynem. To on odpowiada za rekrutację więźniów na wojnę z Ukrainą. Podczas inwazji Grupa Wagnera stanowi jeden z najważniejszych komponentów rosyjskich sił.

Najemnicy z Grupy Wagnera popełniają w Ukrainie szereg zbrodni przeciwko ludności cywilnej. Pojawiały się także doniesienia, że dochodzi między nimi a regularnym rosyjskim wojskiem do konfliktów. Od połowy grudnia 2021 roku wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami za tortury, egzekucje i zabójstwa m.in. w Libii, Syrii i Donbasie.

Reklama

Prigożyn poinformował o pierwszych więźniach, którzy zakończyli kontrakt

- Wypracowali swój kontrakt. Pracowali z honorem, z godnością. Pracowali, jak mało kto pracuje na tym świecie - powiedział Jewgienij Prigożyn.

Szef Grupy Wagnera przybliżył przykład jednego z najemników o znaku wywoławczym "NRD", który - jak mówił Prigożyn - "zginął podczas szturmu na ukraińską twierdzę w rejonie elektrowni cieplnej Uglegorsk". - 52 lata, 30 spędził w więzieniu. Zginął bohatersko - powiedział szef organizacji.

Jeden z najemników wysadził się w powietrze. "Dzień po przybyciu na front"

"Według kolegów, bojownik wysadził się wraz z ukraińskimi żołnierzami, aby nie dać się schwytać. Stało się to 13 lipca - dosłownie dzień po przybyciu na linię frontu" - poinformowała kremlowska agencja RIA Novosti. - Nie mógł się wycofać, nie było dokąd uciec. F-1 wyleciał w powietrze. Z tego, co wiem, zabrał ze sobą cztery osoby - powiedział o rosyjskim najemniku jeden z jego kolegów.

Według Grupy Wagnera w pierwszej grupie ułaskawionych znalazło się 24 byłych więźniów. "Podczas służby otrzymywali wynagrodzenie, choć niższe niż pozostali najemnicy. Poszkodowanym przysługuje odszkodowanie" - poinformowała rosyjska agencja.

Prigożyn o byłych skazańcach: Trafili do więzienia przez przypadek

Według Prigożyna "wśród tych ludzi było wielu, którzy trafili za kratki przez przypadek lub z powodu charakteru - nie mogli znaleźć sobie spokojnego życia i dlatego wpadli w kłopoty".

- To genetyka. To jest to, co masz w ciele. Kombinacja hormonów, zakrętów mózgowych i wszystkiego innego. Idź naprzód, nie bój się wroga, patrz mu w oczy i nie odwracaj wzroku. Ci, którzy odwracają wzrok - może są doskonałymi informatykami, znakomitymi artystami czy lekarzami. Ale to są wojownicy. Urodzili się wojownikami i zobaczyli, że są wojownikami. Dziś jest wojna, a oni w czasie wojny muszą bronić swojego domu - powiedział Prigożyn.

Wagnerowiec: Walczymy z nazistami, jak nasi dziadkowie

Szef Grupy Wgnera zauważył, że "społeczeństwo dało tym ludziom szansę i powinno być im wdzięczne za walkę o interesy narodowe". Dodał, że "wśród tych ochotników byli tacy, którzy mieli dwa dni służby, ale i tak poszli bronić kraju".

Po ułaskawieniu byli więźniowie mogą wrócić w szeregi najemniczej organizacji jako zwykli ochotnicy. Jak przekazała RIA Novosti, wielu z nich planuje to zrobić.

- Chcemy wrócić, aby dokończyć to, co zaczęliśmy i nadal bronić naszej ojczyzny. Pokonać nazistów, tak jak robili to nasi dziadkowie - powiedział jeden z nich w rozmowie z rosyjską agencją.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Wojna w Ukrainie 2022 | Grupa Wagnera

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy