Reklama

Reklama

"Wania, dawaj!". Tak Ukrainiec zniszczył wartą 13 mln dolarów rakietę

Ukraiński dziennikarz wojenny Illia Ponomarenko udostępnił na swoim profilu społecznościowym nagranie zatytułowane "Przechwycenie rosyjskiego pocisku". Trwające niecałe pół minuty wideo wyświetlono ponad milion razy. Gdyby nie ten materiał, trudno byłoby uwierzyć w to, czego dokonał ukraiński operator ręcznej wyrzutni przeciwlotniczej.

"Ukraińska obsługa strąca rosyjski pocisk cruise (manewrujący - red.) za pomocą strzelanych z ramienia MANPADS (Stinger, Grom, Piorun). Słychać dźwięk przelatującego cruisie (pocisku - red.). Z dwóch MANPADS jeden trafił" - brzmi opis analityka wojennego Jarosława Wolskiego do widocznej na filmie sytuacji.

MANPADS, to skrót od. ang. "man-portable air-defense system", czyli przenośnego przeciwlotniczego zestawu rakietowego. Tego typu broń cieszy się wśród ukraińskich żołnierzy sporym powodzeniem ze względu na niski koszt, łatwość obsługi i dużą skuteczność na polu walki.

Reklama

Przenośne wyrzutnie stosuje się do zwalczania celów powietrznych w zasięgu wzroku, takich jak samoloty, śmigłowce i inne obiekty emitujące promieniowanie z zakresu widma podczerwieni.

Jedna "Igła" kontra pocisk wart miliony

Takim obiektem był też widoczny na nagraniu rosyjski pocisk manewrujący, prawdopodobnie zmierzający w stronę jednego z ukraińskich miast. W pewnym momencie słychać charakterystyczny odgłos przelatującej rakiety i autora nagrania, który krzyczy do swojego kolegi "Wania, dawaj!". Trzymający "Igłę" - bo tak nazywa się przenośny zestaw pokazany na filmie - żołnierz z Kijowa nie wahał się ani sekundy.

Mimo krótkiego czasu na reakcję udało mu się sprawnie wycelować i namierzyć lecącą z prędkością kilkuset kilometrów na godzinę rakietę. Po chwili na niebie pojawia się smuga dymu znacząca tor lotu pocisku i kulę ognia połączoną z odgłosem eksplozji z powietrzu. Ukraińscy żołnierze podsumowali celne trafienie gromkim okrzykiem radości.

"Co za umiejętność", "Imponujące", "Pocisk wart 13 mln dolarów zestrzelony przez faceta na polu" - to tylko kilka z kilkuset podobnych komentarzy zamieszczonych pod nagraniem. Jeden z polskich internautów wyjaśnił, że "w tym przypadku trzeba dokładnie wiedzieć skąd, dokąd, na jakim pułapie i jaką prędkość ma cel. Nowoczesne systemy dowodzenia mają taką możliwość. Oprócz rakiet mogą wtedy do walki włączyć się systemy artyleryjskie bliskiego zasięgu" - można dowiedzieć się z jego wpisu na Twitterze, będącego odpowiedzią na publikację Jarosława Wolskiego.

Barbarzyński atak Putina na ukraińskich cywilów

W poniedziałek 10 października doszło do największego od początku wojny zmasowanego ataku rakietowego na terytorium Ukrainy. Kijów przekazał, że Rosja wystrzeliła nad ranem 84 pocisków manewrujących, z czego ponad 40 zostało zestrzelonych. Te, którym udało się przebić przez obronę przeciwlotniczą, trafiły w kilkanaście miast, głównie w obiekty cywilne.

Największe zniszczenia odnotowano w stolicy kraju oraz Charkowie. Wiadomo o kilkunastu ofiarach śmiertelnych oraz kilkudziesięciu rannych. Liczby te wciąż są aktualizowane, ponieważ naloty trwały jeszcze przez cały dzień w wielu regionach Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy