Reklama

Reklama

"W Mariupolu wakacji nie będzie". Rosjanie chcą uczyć ukraińskie dzieci

Rosjanie w Mariupolu przedłużyli rok szkolny do 1 września. Chcą przygotować dzieci do rosyjskiego programu nauczania - poinformował o doradca burmistrza tego miasta, Piotr Andriuszczenko. Najeźdźcy rozpoczęli też proces "walki z ekstremizmem", niszcząc m.in. podręczniki o historii Ukrainy. Wcześniej władze Mariupola informowały o "wznowieniu" pracy jednego z ostrzelanych przedszkoli. "To groteskowe, wodę przynosi się z zewnątrz, dzieci dostają rosyjskie kolorowanki" - informował mer Mariupola.

Jak poinformował w czwartek doradca burmistrza Mariupola, Piotr Andriuszczenko, głównym celem odwołania wakacji dla dzieci w Mariupolu jest "deukranizacja i przygotowanie uczniów do kolejnego roku szkolnego, realizowanego zgodnie z rosyjskim programem nauczania". - Dzieci przez całe lato będą się uczyć rosyjskiego języka, rosyjskiej historii i matematyki - również po rosyjsku - oświadczył Andriuszczenko.

Rosjanie chcą zniszczyć ukraińskojęzyczne książki. "Są przeciwni ekstremizmowi"

Jak tłumaczy dalej urzędnik, Rosjanie zamierzają wznowić pracę dziewięciu szkół. - Znaleźli już pięćdziesięciu nauczycieli, którzy zgodzili się zrealizować zaproponowany przez Rosję plan - podaje Andriuszczenko.

Reklama

Dzień wcześniej, Andriuszczenko informował na Telegramie, że Rosjanie rozpoczęli w Doniecku wielki przegląd bibliotek, szkół i innych księgozbiorów w mieście. Powodem takich działań ma być "sprzeciw młodzieży" dotyczący ekstremizmu. Według Rosjan, do literatury "ekstremistycznej" należą m.in. wszystkie podręczniki o historii Ukrainy, a także te związane z ukraińską literaturą. - W rezultacie, wszystkie ukraińskojęzyczne książki mają zostać zniszczone - twierdzi doradca burmistrza Mariupola.

W połowie maja, Andriuszczenko informował także o świetlicy dziecięcej, którą Rosjanie otworzyli w zrujnowanym przedszkolu w Mariupolu. "Zmuszono rodziców do uprzątnięcia gruzów, a także zdobycia materiałów budowlanych i wyremontowania placówki we własnym zakresie" - napisał urzędnik.

"Groteskowe wieści. (...) Żeby dobrze zrozumieć kontekst sytuacji - pierwsze piętro przedszkola jest prawie zrujnowane, nie ma elektryczności, wodę trzeba dostarczać z zewnątrz. Jedzenie przygotowuje się na ognisku na ulicy. Głównym przysmakiem na otwarcie (świetlicy - red.) była kasza z jabłkami" - pisał w połowie maja Andriuszczenko.

Doradca mera opublikował zdjęcie, na którym widać dziecięcą książeczkę (prawdopodobnie do nauki czytania - red.) o nazwie "Alfabet Donbasu". Słowo "Donbasu" na okładce zostało ukazane w barwach flagi samozwańczej, kontrolowanej przez Moskwę Donieckiej Republiki Ludowej.

Rezygnacja z języka angielskiego na Krymie. "Głupie podążanie za obcą cywilizacją"

Ingerowanie przez Rosjan w program nauczania w Ukrainie nie sprowadza się jedynie do zastępowania języka ukraińskiego rosyjskim. Na Krymie, najeźdźcy podjęli decyzję o usunięciu ze szkolnego nauczania również języka angielskiego. Uzasadnienie? "Po co uczyć się języka angielskiego, jeśli nigdy nie pojedzie się do Londynu?" - pytał retorycznie Władimnir Konstantinow, przewodniczący Rady Państwa Republiki Krymu. 

Jak dodał "głupie podążanie za obcą cywilizacją jest niebezpieczne". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy