Reklama

Uzbrojony rosyjski poborowy uciekł z wojska. Przeżył pięć dni

Szeregowy Dmitrij Perow, który uciekł z jednostki wojskowej z granatami i karabinem maszynowym, zginął podczas aresztowania. Poinformowała o tym służba prasowa rządu obwodu lipieckiego. 31-latek cieszył się "wolnością" zaledwie pięć dni.

Ogłoszona 21 września częściowa mobilizacja Rosjan spowodowała masową emigrację wielu mężczyzn do sąsiednich krajów. Ci, których nie było na to stać, otrzymują wezwania do stawienia się na komisji.

Mobilizacja doprowadziła do wyłapywania mężczyzn, zarówno tych zdolnych, jak i niezdolnych do noszenia broni, których reżim planuje wysłać na front. Dzieje się tak przede wszystkim w najbiedniejszych regionach Rosji.

Jeden z poborowych - Dmitrij Perow, samowolnie opuścił jednostkę wojskową 13 stycznia. Z listu gończego możemy dowiedzieć się, że mężczyzna miał 31 lat, 180 cm wzrostu i blond włosy. Co najważniejsze, miał przy sobie granaty oraz karabin maszynowy.

Reklama

Rosjanie informowali, że każdy, kto zauważył mężczyznę, musi skontaktować się z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Rosji. 

Rosja: Żołnierz uciekł z wojska i odwiedził matkę

17 stycznia Perow był widziany u swojej matki w Woroneżu. Zarejestrowały go kamery monitoringu na jednym z przystanków autobusowych, kiedy wsiadał do minibusa.

W środę służba prasowa rządu obwodu lipieckiego poinformowała, że 31-latek zginął podczas aresztowania.

Kanały telegramu Mash i Astra informują, że żołnierz stawiał opór i został zastrzelony przez siły specjalne. Zaznacza się, że policjanci nie mogli od razu podejść do Perowa i wezwali na miejsce saperów. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Rosja | wojsko | Żołnierz | częściowa mobilizacja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy