Reklama

Reklama

Ukraina. Partia "Nasi" Jewgienija Murajewa nielegalna. To prorosyjski polityk

Lwowski sąd zakazał działalności prokremlowskiej formacji "Nasi", na czele której stoi Jewgienij Murajew. Ten sprzymierzony z Moskwą polityk i biznesmen prawdopodobnie jest teraz w Rosji, a przed wybuchem wojny był jednym z "kandydatów" Putina na przywódcę Ukrainy.

Decyzję o delegalizacji partii "Nasi" podjął Ósmy Administracyjny Sąd Apelacyjny we Lwowie. Uwzględnił w ten sposób wniosek ukraińskiego resortu sprawiedliwości domagającego się usunięcia ugrupowania Murajewa z życia publicznego.

"Fundusze i inne aktywa partii, jej organizacji regionalnych, miejskich, powiatowych i innych podmiotów strukturalnych przeszły na własność państwa" - czytamy w decyzji sądu, cytowanej przez Interfax-Ukraina.

Prorosyjscy "Nasi" mogą odwołać się od orzeczenia do Sądu Najwyższego w Kijowie. Liderem partii jest były deputowany Jewgienij Murajew. Zdaniem ukraińskich mediów polityk przebywa obecnie na terenie Federacji Rosyjskiej. 

Reklama

Wywiad Wielkiej Brytanii: Rosja typowała Jewgienija Murajewa na przywódcę podległej Ukrainy

Pod koniec stycznia - miesiąc przed rosyjską agresją - brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych alarmowało, że Władimir Putin ze świtą typują 46-letniego Murajewa na potencjalnego przywódcę marionetkowych władz Ukrainy

Uknuty na Kremlu plan zakładał jednak, iż wojskom Putina uda się zdobyć Kijów, do czego nie doszło.

Lider "Naszych" zaprzeczał tym informacjom w rozmowie z Reuterem. - Przeczytałem o tej teorii spiskowej we wszystkich publikacjach. Jest ona absolutnie nieudowodniona i bezpodstawna - mówił Murajew.

Również Moskwa "dementowała" te wieści. Był to jednak czas, gdy Kreml "zapewniał", że wojska przy granicy z Ukrainą gromadzi ze względu na manewry i nie szykuje ataku. W rzeczywistości 24 lutego doszło do inwazji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy