Reklama

Reklama

Ukraina: Część żołnierzy z pułku "Azow" wróciła na front

25 żołnierzy pułku "Azow", którzy zostali ranni i ewakuowani helikopterami z Mariupola wróciło do służby - powiadomił p. o. dowódcy pułku Nikita Nadtoczij w czwartek podczas konferencji prasowej. Ponad 100 żołnierzy z pułku wciąż przebywa w szpitalach. 21 września doszło do wymiany jeńców wojennych między Ukrainą i Rosją, dzięki której zwolniono m.in. członków pułku "Azow".

W środę odbyła się konferencja prasowa z udziałem dowódców pułku "Azow": p. o. dowódcy pułku Nikity Nadtoczija, szefa sztabu pułku "Azow" Bohdana Krotewicza, zastępcy dowódcy Iwana Ignatijewa i p.o zastępcy dowódcy Illji Samojlenko.  

- Obecnie pułk "Azow" ma obszar odpowiedzialności na kierunku południowym - przekazał Nadtoczij. Wciąż ponad 100 żołnierzy z pułku "Azow" znajduje się w szpitalach.  

Bohdan Krotewicz przekazał, że cały zespół oficerów pułku "Azow", który został zwolniony z niewoli wraz ze sztabem koordynującym pracuje nad uwolnieniem pozostałych jeńców wojennych.  

Reklama

W trakcie wyjścia z Azowststalu Prokopenko miał kontakt z prezydentem 

Podczas konferencji Krotewicz poinformował, że w trakcie wyjścia z ukraińskiego kombinatu metalurgicznego Azowstal pułkownik Denis Prokopenko miał kontakt z prezydentem Ukrainy Wołodymyem Zełenskim, naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerijem Załużnym oraz szefem ukraińskiego wywiadu wojskowego Kyryło Budanowem

Co więcej, Korotewicz przekazał, że decyzja o wyjściu z Azwostalu została podjęta w związku z dużą liczbą rannych. - Było nam bardzo ciężko przyjąć tę decyzję, ale było wtedy 600 rannych - powiedział. 

Tortury w trakcie rosyjskiej niewoli

Krotewicz odniósł się także do mówienia o torturach, których doświadczyli jeńcy wojenni. - Wszyscy uważają, że jeśli będziemy o tym opowiadać w mediach, to będzie większy nacisk na Rosję, by zmienili swoje podejście do tortur. Jako ktoś, kto został zwolniony z niewoli mogę powiedzieć, że Rosja nie bierze pod uwagę tego, co myśli świat - powiedział.  

Jak dodał, że ze zwolnionymi jeńcami pracuje Prokuratura Generalna Ukrainy, przedstawiciele misji ONZ, przedstawiciele Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, przedstawiciele Wojskowego Wywiadu Ukrainy. - Wszyscy zbierają od nas świadectwa, które przekazują do wszystkich, absolutnie wszystkich organów państwowych, zagranicznych, do ONZ, Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, Stanów Zjednoczonych Ameryki - przekazał. 

- Chcę też podkreślić, że kiedy pytacie obrońców o tortury, to nie zapominajcie, że 2,5 tys. obrońców Mariupola, którzy znajdują się w niewoli ma rodziny - matki, żony, dzieci - powiedział i zaapelował, by dla dobra tych rodzin nie rozmawiać na temat tortur

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy