Reklama

Reklama

Ucieczka czołgu zakończona na drzewie. Nagranie podbija sieć

W sieci pojawiło się nagranie pokazujące rosyjski czołg i uciekających z niego żołnierzy. W pewnym momencie pojazd kończy swój rajd na drzewie.

Nagranie z ucieczki rosyjskiego czołgu wraz z załogą stało się hitem w sieci

Ucieczka rosyjskiego czołgu. Nagranie hitem w sieci

Na zarejestrowanym fragmencie widać, jak przejeżdżający przez miasto rosyjski czołg nagle przyspiesza. Po przejechaniu kilkuset metrów zaczynają z niego wypadać żołnierze. najpierw jeden, później kilku kolejnych. 

To jednak nie koniec. W pewnym momencie, by zmylić pościg, kierujący czołgiem żołnierz próbował skręcić w lewo, jednak nie zauważył stojącego tam drzewa. Maszyna uderzyła w nie z impetem. Na nagraniu widać, jak drzewo upada na czołg.

 "Mistrzowie biathlonu czołgowego" - skomentowano we wpisie na profilu The New Geopolitics Research Network.

Reklama

Według komentujących zarejestrowany pojazd to czołg T-72B3, zaś wideo zostało wykonane pod Bałakliją w obwodzie charkowskim.

Ukraiński wywiad: Pułk rosyjski musiał uciekać z Bałakliji na piechotę

Rosyjska armia ma poważne problemy na okupowanych terenach Ukrainy, o czym może świadczyć ostatnia przechwycona rozmowa rosyjskiego żołnierza. 

- Po kontrnatarciu sił ukraińskich 202. pułk rosyjskiej armii wycofywał się z Bałakliji w obwodzie charkowskim na piechotę, połowa ludzi znalazła się w niewoli - mówi jeden z Rosjan w rozmowie telefonicznej przechwyconej przez ukraiński wywiad wojskowy (HUR). 

Z rozmowy, opublikowanej w sobotę, wynika, że wojskowy, który dzwoni do żony, oczekuje, iż jego oddział będzie wycofywany. Opowiada on, że "siedzi na walizkach". Skarży się następnie, że "pod Bałakliją 202. pułk odszedł do Ługańska, a połowa znalazła się w niewoli". Wyjaśnia, że uciekający szli na piechotę. Między Bałakliją i Ługańskiem jest ponad 270 km.

Portal Ukraińska Prawda, który opublikował rozmowę, wyjaśnia, że rozmówca to wojskowy z tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej, powołanej przez prorosyjskich separatystów.

W trakcie rozmowy mężczyzna opowiada, że nie ma kamizelki kuloodpornej i że używane w jego oddziale hełmy pochodzą z około 1945 roku. "Wstyd!" - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy