Reklama

Reklama

Szukał pieniędzy na sztuczne zęby. Zaciągnął się do rosyjskiej armii

Zakup sztucznej szczęki - to główny powód, dla którego mężczyzna z okolic Ługańska zaciągnął się do rosyjskiej armii. Chciał zarobić pieniądze, bo - jak wyjaśniał - jego dotychczasowe dochody nie pozwalały mu się utrzymać. Podczas walk znalazł się w ukraińskiej niewoli i na nagraniu apeluje do "chłopców" z Rosji, by nie szli do wojska, bo dowódcy "rzucają żołnierzy jak mięso armatnie".

W ręce ukraińskiej armii wpadł mężczyzna z tzw. Ługańskiej Republiki Ludowej. Przyznał na nagraniu, że pojechał na front, aby zarobić na sztuczną szczękę. - Zostałem "wolontariuszem" z przyczyn finansowych, abym mógł mieć chociaż trochę zębów - wyjaśniał jeniec, cytowany przez Ukrinform.

Jego zdaniem nie mógłby kupić protezy, ponieważ tam, gdzie mieszka "nie ma pracy, nic". Dodał, że nie był przeszkolony przed wyjazdem na wojnę. Mężczyzna w przeszłości był górnikiem, ale od dawna nie pracuje w zawodzie. Od 2006 roku trzy razy trafiał do więzienia za handel narkotykami. Zza krat ostatni raz wyszedł w 2021 roku.

Reklama

Rosyjski jeniec apeluje do rodaków: Nie idźcie do wojska, rzucili nas jak mięso armatnie

Ochotnik przyznał, że wojnę w Ukrainie uznał za sposób na zarobienie pieniędzy. Z tego powodu, tuż po inwazji, zadzwonił do lokalnego komisariatu wojskowego z pytaniem, w jaki sposób mógłby znaleźć się w szeregach armii. 

"Usprawiedliwiał" też swoją decyzję, bo w jego ocenie pieniądze, jakimi dysponował przed zaciągnięciem się do wojska, były niewystarczające, by mógł się utrzymać. 

Nie chciał wprost powiedzieć, że brał udział w bezpośrednich walkach z Ukraińcami. Wśród swoich obowiązków wymienił m.in. ładowanie amunicji do pojazdów oraz "obronę pozycji" Rosjan wokół Siewierodoniecka. - Nie idźcie do wojska, chłopcy. Nie próbujcie robić tego g***a. Bo nas rzucili jak mięso armatnie - stwierdził.

Jak również wspominał, w walkach - na jego oczach - zginęło pięciu jego kolegów. On pozostał przy życiu i właśnie wtedy dostał się do ukraińskiej niewoli.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy