Reklama

Reklama

"Świnie żyły w lepszych warunkach". Mieszkańcy Ukrainy o czasie okupacji

Sale tortur, bicie, kradzieże - tak mieszkańcy odbitych przez ukraińskie siły miejscowości w obwodzie charkowskim opowiadają o codzienności podczas rosyjskiej okupacji. Rosjanie próbowali im wmówić, że wyzwolili ich od nazistów. Jak relacjonują Ukraińcy, okupanci "żyli jak świnie".

Podczas kontrofensywy we wrześniu siły ukraińskie odbiły z rąk okupanta wiele miast i miejscowości na południu i wschodzie Ukrainy. Władze ukraińskie informowały o odnalezieniu sal tortur i masowych grobów.

Sale tortu

Belsat.eu opisuje historie osób, które mieszkały podczas okupacji w odbitych przez Ukrainę miastach. 

W jednym z komisariatów  w Bałaklijce Rosjanie urządzili salę tortur. W dwuosobowych celach przetrzymywali do ośmiu osób.

- Zabrali mnie do celi, dali mi dwa przewody - a tam był generator z telefonu, o mocy 100 woltów: im szybciej się nim kręci, tym napięcie jest silniejsze. A on (jeden z oprawców) kręcił ze słowami "Nie puszczaj, jeśli puścisz - masz "prze*****e". Potem zaczęli zadawać pytania. Stwierdzili, że kłamię i generator zaczął kręcić się szybciej, więc napięcie wzrosło - powiedział w rozmowie z BBC Artem, którego przetrzymywano w jednej z takich sal. Trafił tam po tym, jak Rosjanie znaleźli u niego zdjęcie brata, ubranego w ukraiński mundur.Z innych sal było również słychać krzyki i jęki bólu

Reklama

Wycofujący się okupanci zostawili Ukraińców w celach. -  Nie od razu zorientowaliśmy się, co się dzieje, ale wtedy postanowiliśmy wybić okno, żeby się wydostać. Gdy jeden wyszedł, otworzył drzwi w innych celach - powiedział Artem.

"Rosjanie żyli jak świnie"

Z kolei w rozmowie z CNN pan Walerij opowiada, jak wyglądała sytuacja podczas okupacji Iziumia. Powiedział, że Rosjanie "żyli jak świnie". - Weszliśmy do jednego domu - świnie żyły w lepszych warunkach - dodał. Okupanci próbowali też wmówić Ukraińcom, że wyzwolili ich od nazistów. 

Pani Julia opowiada natomiast, że musiała uciekać z domu pod koniec sierpnia. Rosjanie okradali ludzi, przejmowali ich biznesy. - Jeśli ktoś odważył się być im nieposłuszny lub po prostu byli w złym humorze - bili, zabierali do piwnic - opowiedziała portalowi Meduza. Kobiecie i jej córce również grożono, kiedy ktoś doniósł na nią, że sympatyzuje z Ukrainą. Ostatecznie udało jej się wyjechać z miasta. Musiała jednak oddać całe złoto, które miała i pieniądze odłożone na czarną godzinę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy