Reklama

Reklama

Suknia ślubna i bielizna erotyczna, czyli czego NIE oddawać na zbiórki dla uchodźców z Ukrainy

Stroje kąpielowe (oddawane w lutym), suknia ślubna, sukienka komunijna, strój św. Mikołaja czy bielizna erotyczna - to tylko niektóre rzeczy oddawane do punktów pomocy uchodźcom z Ukrainy. Jak zatem pomagać mądrze, nie dokładając pracy wolontariuszom? - Warto poświęcić chwilę na przemyślenie tego, co i jak chcemy zrobić. Zastanowić, gdzie się wybieramy, jeśli chcemy działać przy granicy, jak wygląda okolica, czy ktoś udzieli nam informacji, co jest potrzebne. Można odezwać się do lokalnych NGO-sów. Lista konkretnych potrzeb jest długa - mówi Interii Katarzyna Stolarczuk z fundacji Jest Otwarte.

Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę uciekło z tego kraju już 2,95 mln osób - poinformowała we wtorek biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR). Około 1,9 mln uchodźców przybyło do Polski. Niektórzy mieli przy sobie tylko dokumenty. Inni mały plecak z jednym ręcznikiem i szczoteczką do zębów.

Wojna w Ukrainie. "Szafa Dobra", czyli nietypowy "sklep" dla uchodźców

Przed krakowską "Szafą Dobra" już godzinę przed otwarciem kolejka liczyła ponad 40 osób i z minuty na minutę rosła. Było słonecznie, ale zimno, wejście od zachodniej strony całe w cieniu. To nie zniechęciło uchodźców z Ukrainy do wizyty w tym nietypowym "sklepie" odzieżowym.

Reklama

Mieszcząca się w dawnym centrum handlowym Plaza w Krakowie "Szafa Dobra" to jedno z tych miejsc, gdzie wydawane są darmowe ubrania dla uchodźców. Te same, które wcześniej organizacje, firmy i prywatne osoby przekazały jako pomoc dla osób uciekających przed koszmarem wojny.

"Szafa" wygląda jak sklep odzieżowy - są wieszaki, przymierzalnie. Jest nawet kącik dla dzieci i pokoiki z przewijakami dla najmłodszych maluchów. Wszystko po to, żeby dopasować pomoc do potrzeb - żeby osoby, które tam przychodzą, mogły wybrać dla siebie pasujące ubrania, czyste, niezniszczone. Wybrać i wziąć za darmo.

- Pierwszego dnia, w piątek, odwiedziło nas 700 osób i wydaliśmy cztery tysiące ubrań, w sobotę przyszło tysiąc osób, wydaliśmy dziewięć tysięcy ubrań. Ta tendencja się utrzymuje: codziennie przychodzi od kilkuset po tysiąc osób, wydajemy po kilka tysięcy ubrań - wylicza Maria Wojtacha, dyrektor Internationaler Bund Polska, fundacji, która w ramach Centrum Wielokulturowego w Krakowie i Punktu Informacyjnego dla Obcokrajowców w Krakowie wspólnie z firmami Ikea Kraków, Strabag Polska i Diverse zorganizowała "Szafę Dobra".

Suknia ślubna i bielizna erotyczna, czyli czego NIE przynosić na zbiórki dla uchodźców

Odzież jest uchodźcom bardzo potrzebna. Szczególnie tym, którzy wyjechali w drugim czy trzecim tygodniu wojny. - Na początku do Polski przyjeżdżały przeważnie osoby spakowane, z walizkami. Teraz są to ludzie z ewentualnie plecakiem, jeśli w ogóle z czymś - zauważa.

W "Szafie" nie trzeba kucać nad kartonami wymieszanych rzeczy, żeby znaleźć swój rozmiar albo drugi but do pary. Ubrania wiszą na wieszakach, opisanych i podzielonych według kategorii, płci, rozmiaru i pory roku. Buty osobno, parami. Szaliki, czapki, rękawiczki w koszach, też opisane.

Żeby tak to wszystko wyglądało, setki wolontariuszy musiały rozpakować, posegregować i przygotować do oddania ubrania z darów. I oddzielić to co kompletnie niepotrzebne. A wśród darów - choć w zdecydowanej większości były to rzeczy przydatne - spotkać można było niemal wszystko.

Od wolontariuszy, którzy w różnych miejscach w Polsce pomagali w rozpakowywaniu ubrań, słyszymy m.in. o strojach kąpielowych (oddawanych w lutym), sukni ślubnej i sukience komunijnej, bieliźnie erotycznej.

- Niemal każda z paczek, jakie do nas docierają, przynosi jakieś zaskoczenie - przyznaje Maria Wojtacha. Jak zaznacza, nie chodzi tylko o rzeczy, jakie bywają oddawane. - Choć czasem rzeczywiście odnosimy wrażenie, że mamy przed sobą efekt czyszczenia czyjejś szafy. To nie jest dobra metoda. Chodzi też o to, w jakim stanie docierają do nas ubrania - mówi. Jak podkreśla, zasada jest prosta: potrzebne są rzeczy czyste i nieuszkodzone.

Co jest potrzebne uchodźcom? I jak to przygotować?

- Kurtka zimowa bez suwaka czy bez guzików nie jest kurtką zimową, bo nie spełnia swojej funkcji - mówi. - Są jednak takie ubrania, które mogą się przydać za jakiś czas. Zastanawialiśmy się nad tym, gdy dostaliśmy kilka żakietów i butów na obcasie. Na początku stwierdziliśmy, że nie jest to nasza podstawowa potrzeba, ale teraz już wiemy, że niektórzy chcą przecież iść do pracy, więc - paradoksalnie - takie ubrania też się przydadzą. Ale tu na pewno zapotrzebowanie będzie mniejsze - dodaje. I jak podkreśla, ważne jest, żeby osoby, które chcą pomóc, odpowiadały na konkretne potrzeby. Listy tych potrzeb poszczególne organizacje przedstawiają i aktualizują na bieżąco.

Ubrań przez ręce wolontariuszy przechodzą tysiące. Jeśli rzeczy w paczkach są posegregowane na damskie, męskie i dziecięce i opisane, jest dużo łatwiej i praca idzie szybciej. 

Dobrze też, żeby w jednym kartonie czy torbie nie były wymieszane różne produkty - ubrania z jedzeniem czy kosmetykami. - Nieraz mieliśmy paczki, gdzie wszystkie rzeczy były w mydle, które się rozlało w transporcie. Dlatego prosimy też, żeby kosmetyki zawsze zabezpieczać taśmą klejącą - wskazuje Maria Wojtacha. Jak zaznacza, jej organizacja stara się sprawić, by każda z rzeczy przekazanych na pomoc uchodźcom była wykorzystana jak najlepiej. Brudne rzeczy nie są wyrzucane, a prane. Jednak to dodatkowa praca i koszty, potrzebni kolejni wolontariusze.

Wojna w Ukrainie. Jak pomagać uchodźcom mądrze?

O tym, jak pomagać rozsądnie, nie dokładając pracy tym, którzy mają jej aż za dużo, pytamy też Katarzynę Stolarczuk - prezeskę chełmskiej fundacji Jest Otwarte zajmującej się m.in. działaniem na rzecz osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Gdy wybuchła wojna, organizacja skupiła się na wsparciu uchodźców.

- Rozumiemy i znamy pogranicze. Osoby z Ukrainy to dla nas ludzie, którzy współprowadzili z nami biznesy, ale też najbliżsi sąsiedzi, bo każdy z nas mógłby urodzić się 30 km dalej. Wykorzystując doświadczenie, lokalne zasoby i współpracując z urzędem miasta, staraliśmy sprostać temu, co nas zastało. Zorganizowaliśmy dwie formy zbiórek: pieniężną - prowadzoną przez internet - oraz darów - opowiada Interii Stolarczuk.

Do punktów przy granicy trafiają jednak - podobnie jak w Krakowie - czasem rzeczy niezdatne do użytku - brudne, podarte.

- Mogłyby być kategorią śmieci, a znalazły się w miejscach niosących pomoc. Wolontariusze wspominali też o letnich butach dla dzieci, ubraniach po zmarłym dziadku, sukience komunijnej czy stroju św. Mikołaja. Do nas do fundacji nic takiego nie dostarczono. Od początku edukowaliśmy, co warto przynosić i na bieżąco aktualizowaliśmy tematyczny post na Facebooku. Jeśli coś nam zostawało, oddawaliśmy innym organizacjom, które tego potrzebowały - mówi.

Wojna w Ukrainie. Lista rzeczy potrzebnych non stop

Jak podkreśla Stolarczuk, jej fundacja szykuje się do działania długofalowego. - Powtarzam, że to nie sprint a maraton. Bardzo przydatne jest dla nas wsparcie finansowe pozwalające kupić rzeczy do bieżącej pomocy. Jest pewien zestaw wyczerpujący się z godziny na godzinę - koce, śpiwory, maty, łóżka polowe, woda, soczki dla dzieci w kartonikach, małe pluszaki, batoniki, słodycze.

Nasza rozmówczyni zaznacza, że możliwości lokowania uchodźców w okolicach Chełma właściwie się wyczerpały. - Otrzymują oni jedzenie, pomoc medyczną i jadą dalej.

Czy zapał do pomocy ostygł?

- Na szczęście nie, ale na pewno się ustrukturyzował. Obecnie miasto prowadzi rekrutację wolontariuszy do punktów. Są też szkoleni. W pierwszych dniach nie było to możliwe. Wszystko idzie sprawniej, systemowo.

Wspomina też o idei mądrego pomagania.

- Warto poświęcić chwilę na przemyślenie tego, co i jak chcemy zrobić. Zastanowić, gdzie się wybieramy, jeśli chcemy działać przy granicy, jak wygląda okolica, czy ktoś udzieli nam informacji, co jest potrzebne. Można odezwać się do lokalnych NGO-sów. Uczulam też na to, że sytuacje skrajne - jak wojna - powodują wzrost przestępczości, handlu ludźmi, kradzieży. Przekraczający granice są często zmęczeni psychicznie, straumatyzowani. Nie pytajmy o to, czy spadają bomby, jak wyglądają walki. Poświęćmy chwilę, by wczuć się w sytuację uchodźcy. W przypadku braku doświadczenia w wolontariacie zasięgnijmy porady - najlepiej dużych fundacji.

Pomoc przy granicy z Ukrainą. Zasady bezpieczeństwa

Kolejną zasadą mądrej pomocy, o której wspomina Stolarczuk, jest kwestia bezpieczeństwa związana z prywatnym transportem osób z Ukrainy.

- Pamiętajmy, by wtedy zgłosić się do punktu recepcyjnego i podać swoje dane. Upewnijmy się, że nasz współpasażer wie, gdzie jedzie i ma zapewnione tam miejsce do spania. Przedstawmy się, pokażmy dowód osobisty. Jeśli wieziemy dzieci to koniecznie w fotelikach, bo takie przepisy obowiązują w naszym kraju. Przemyślmy też decyzję o przyjmowaniu uchodźców do domu. Czy na pewno możemy zapewnić im dach nad głową na kolejne miesiące? - wylicza prezeska Jest Otwarte.

Czytaj też:

Wsparcie dla Ukrainy

Chcesz pomóc uchodźcom z Ukrainy? Te produkty możesz przekazać w darach

Co powinno się znaleźć w paczce żywnościowej dla uchodźców z Ukrainy?

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama