Reklama

Reklama

Studenci ze Sri Lanki w rosyjskiej niewoli. Byli torturowani, jedli dwa razy w tygodniu

Siedmioro obywateli Sri Lanki - sześciu mężczyzn i jedna kobieta - trafiło do rosyjskiej niewoli. Od marca byli przetrzymywani w okupowanym ukraińskim mieście Wołczańsk. Cudzoziemcy przybyli na terytorium Ukrainy kilka tygodni przed rozpoczęciem inwazji na pełną skalę - część z nich by podjąć studia medyczne w Kupiańsku w obwodzie charkowskim, a część w celach zarobkowych. Byli zmuszani do niewolniczej pracy i torturowani.

Jak relacjonuje policja z obwodu charkowskiego, obywatele Sri Lanki wynajęli wspólnie dom w Kupiańsku. 

- Kiedy rozpoczęły się działania wojenne wszyscy się przestraszyli i ukryli w domu. W marcu postanowili się ewakuować i pójść pieszo w kierunku Charkowa - mówi szef wydziału śledczego charkowskiej policji Serhij Bolwinow. 

Cudzoziemcy zostali zatrzymani przez rosyjski patrol na pierwszym punkcie kontrolnym. Skrępowano im ręce, zawiązano oczy i wywieziono do okupowanego przez Rosjan miasta Wołczańsk, które znajduje się ok. 140 km od Kupiańska. 

Reklama

Niewolnicza praca, wyrywanie paznokci i jedzenie dwa razy w tygodniu

Rosjanie zabrali studentom pieniądze i przemocą zmuszali ich do niewolniczej pracy. Stosowali wobec nich również tortury - dwóm z mężczyzn wyrwano paznokcie z palców u nóg. Przetrzymywani obywatele Sri Lanki zeznali, że byli karmieni tylko dwa razy w tygodniu. Cudzoziemcy zostali odnalezieni po wyzwoleniu miejscowości, do którego doszło 10 września. 

- Nawet nie myśleliśmy o ucieczce z niewoli. Mieli dużo broni, karabinów maszynowych. Bili nas, ale nie leczyli. Nie było lekarstw. Jesteśmy bardzo wdzięczni ukraińskiej policji. Dali nam ubrania, jedzenie, możliwość wzięcia prysznica  - mówili poszkodowani w wywiadzie dla Suspilne, publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego z Charkowa. 

Cudzoziemcy zostali zakwaterowani w ośrodku w Charkowie. Udzielono im niezbędnej pomocy medycznej i umożliwiono skontaktowanie się z rodzinami. 

- Kiedy przyszli do nas, daliśmy im możliwość porozumienia się z bliskimi przez Skype. W końcu ich krewni zobaczyli, że żyją i mają się dobrze - podsumował Serhij Bolwinow. 

Zełenski: Rosjanie powtórzyła w Izumie to, co zrobiła w Buczy

Władze Ukrainy poinformowały w ubiegły czwartek o odkryciu 450 grobów pod Iziumem w obwodzie charkowskim. Ujawniono także miejsca, w których mieszkańcy regionu byli więzieni i maltretowani. 

- Świat powinien na to wszystko zareagować. Rosja powtórzyła w Iziumie to, co zrobiła w Buczy. Dopiero teraz zaczęliśmy poznawać całą prawdę o tym, co działo się w tej części Charkowszczyzny - powiedział ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. 

- Dobrze, że w strukturach ONZ przygotowują już grupę, która pojedzie do tego miejsca koło Iziumu, która zobaczy i opowie wszystkim w organizacji, co robili terroryści rosyjscy - dodał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy