Reklama

Reklama

Straty Rosji w Ukrainie porównywalne do strat ZSRR w Afganistanie

Rosyjskie straty podczas inwazji na Ukrainę osiągnęły poziom porównywalny do tych, które poniosło ZSRR podczas dziewięciu lat wojny w Afganistanie - zauważył brytyjski resort obrony. Z kolei amerykańscy eksperci Instytutu Badań nad Wojną wskazują, że rosyjskie wojska prawdopodobnie starają się stworzyć nową linię frontu w obwodzie ługańskim.

"W ciągu pierwszych trzech miesięcy swojej 'specjalnej operacji wojskowej' Rosja poniosła prawdopodobnie podobną liczbę ofiar, jak Związek Radziecki podczas dziewięcioletniej wojny w Afganistanie. Połączenie złej taktyki na niskim poziomie, ograniczonej osłony powietrznej, braku elastyczności oraz podejścia dowództwa, gotowego wzmacniać niepowodzenia i powtarzać błędy, doprowadziło do tak wysokiego wskaźnika ofiar, który nadal rośnie w ofensywie w Donbasie" - przekazał brytyjski resort obrony w codzienniej informacji wywiadowczej.

Dodano, że w przeszłości "rosyjska opinia publiczna okazała się wrażliwa na ofiary ponoszone w wojnach z wyboru". 

Reklama

"W miarę wzrostu liczby ofiar na Ukrainie będą one coraz bardziej widoczne, a niezadowolenie społeczne z wojny i gotowość do jego wyrażenia mogą wzrosnąć" - dodano.

Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Rosja straciła ponad 29 tys. żołnierzy.

ISW: Rosjanie tworzą nową linię frontu. Sukcesy mało prawdopodobne

Według analityków amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną rosyjskie wojska prawdopodobnie starają się utworzyć nową linię frontu na północ od miasta Popasna w obwodzie ługańskim, aby okrążyć Siewierodonieck, czyli kluczowy cel ofensywy w Donbasie, na wschodzie Ukrainy. Jednocześnie Rosjanie zamierzają posuwać na zachód, w stronę Bachmutu. W opinii ekspertów amerykańskiego ośrodka, szybkie sukcesy rosyjskiej armii na tych odcinkach frontu nie wydają się jednak prawdopodobne.

Kolejnym priorytetem agresora jest powstrzymanie ukraińskiej kontrofensywy w północnej części obwodu charkowskiego. W raporcie ISW potwierdzono, że Rosjanie odzyskali kontrolę nad miejscowością Rubiżne nieopodal Charkowa (nazwa zbieżna z nazwą miasta w obwodzie ługańskim), a także starają się umocnić na zachodnim brzegu rzeki Doniec. Celem drugiej z tych operacji miałoby być przeciwdziałanie dalszym ukraińskim posunięciom na północ lub wschód, które mogłyby zagrozić rosyjskim liniom komunikacyjnym do Iziumu, ważnego odcinka frontu w południowo-wschodniej części regionu charkowskiego, gdzie Rosjanie próbowali w ostatnich tygodniach przeprowadzić ofensywę w kierunku Donbasu.

Zobacz też: 40 mld dolarów strat w Ukrainie. "Nie ma niczego, co nie byłoby trafione"

Wojska agresora przygotowują się również do wznowienia natarcia na południu Ukrainy - w obwodach zaporoskim, dniepropietrowskim i mikołajowskim. W komunikacie ISW podkreślono, że siły najeźdźcy koncentrują się tam na budowie umocnień, wzmacnianiu systemów obrony przeciwlotniczej, a także prowadzeniu rozpoznania przy jednoczesnym ostrzeliwaniu ukraińskich pozycji. Według analityków amerykańskiego ośrodka wskazuje to, że rosyjskie wojska tworzą warunki do kolejnych działań ofensywnych.

ISW odnotował również aktywność ukraińskiego ruchu oporu w obwodzie zaporoskim na południu kraju, szczególnie w miastach Enerhodar i Melitopol. Celem aktywności partyzantów są głównie rosyjscy kolaboranci z okupacyjnych władz oraz stanowiska artyleryjskie wroga.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy