Reklama

Reklama

Sondaż: Polacy uważają, że konflikt w Ukrainie będzie długotrwały

Respondenci nie bardzo wierzą w skuteczność sankcji wobec Rosji, a prawie połowa ankietowanych uważa, że wojna w Ukrainie potrwa jeszcze bardzo długo - wynika z opublikowanego w poniedziałek sondażu IBRiS.

W sondażu przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej" 48,4 proc. respondentów oceniło, że czeka nas długotrwały konflikt, który będzie wyniszczający dla Ukrainy, ale także dla krajów Unii Europejskiej.

20,8 proc. uznało, że wojna nie skończy się bez bardziej zdecydowanych działań sojuszników Ukrainy, według 17,9 proc. badanych, kraje UE dogadają się z Putinem i poświęcą Ukrainę dla swoich interesów, a 6,6 proc. uważa, że sankcje wobec Rosji zmuszą ten kraj do szybkiego zakończenia działań wojennych. Z kolei 5,9 proc. respondentów przyznało, że nie wie, jaka będzie przyszłość tego konfliktu.

Reklama

Sondaż IBRIS dla "Rzeczpospolitej" przeprowadzono w dniach 3-4 czerwca br., metodą CATI na grupie 110 respondentów. 

Rosjanie mają potencjał na długotrwałą wojnę

Dane wywiadowcze z początku inwazji na Ukrainę wskazywały, że Kreml planował wojnę błyskawiczną i zajęcie Kijowa w trzy dni. Walki trwają jednak od czterech miesięcy, a zdaniem ekspertów, Rosja może szykować się do długotrwałej wojny. 

Ukraiński wywiad wskazuje, że "Rosja ma potencjał do prowadzenia długotrwałej wojny".

- Dysponujemy potwierdzonymi danymi, że Rosjanie mają plan na 120 dni wojny. Dalsze korekty tego planu będą zależeć od tego, czy przeciwnik osiągnie sukces, czy też poniesie porażkę na wschodzie Ukrainy - mówił wiceszef ukraińskiego wywiadu Wadym Skibicki.

Dwa scenariusze zakończenia wojny w Ukrainie

W maju szef ukraińskiego wywiadu Kyryło Budanow ocenił, że są dwa możliwe scenariusze, które zakończyłyby wojnę. 

- Pierwsza opcja to rozpad Rosji na trzy lub więcej części. Druga to względne zachowanie integralności terytorialnej Rosji przy zmianie władz tego kraju - mówił Kyryło Budanow.

Jego zdaniem w przypadku drugiego rozwiązania nowy przywódca będzie musiał ogłosić, że "jego" Rosja nie ma nic wspólnego z wojną w Ukrainie i że była "rządzona przez chorego dyktatora".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy