Reklama

Reklama

Rosyjskie czołgi na placu Zamkowym w Warszawie. Wystawa w stolicy

Rosyjskie czołgi dotarły do Warszawy. Chodzi o zniszczone w czasie wojny w Ukrainie maszyny, które pojawiły się na placu Zamkowym w Warszawie w ramach wystawy "Za wolność naszą i waszą". - Wiele środowisk twierdziło, że rosyjska armia jest niepokonana, że trzeba się za wszelką cenę się z Rosją porozumieć. Wystawa zniszczonego rosyjskiego sprzętu pokazuje, że Rosjan można pokonać - powiedział podczas otwarcia wystawy szef KPRM Michał Dworczyk.

Wcześniej wystawę zapowiadał ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow. Jak zapowiedział, wystawa zniszczonych pojazdów pancernych zostanie otwarta w Warszawie, następnie ma być ona prezentowana także w Madrycie czy Lizbonie.

"Za wolność naszą i waszą"

W poniedziałek Michał Dworczyk wraz z ukraińską wiceminister obrony Hanną Malarą oraz wiceszefem MON Wojciechem Skurkiewiczem wziął udział w otwarciu wystawy zniszczonego podczas inwazji na Ukrainę rosyjskiego sprzętu wojskowego - czołgu T-72 i rosyjskiej armatohaubicy, na placu Zamkowym w Warszawie.

Dworczyk podkreślił, że wystawa "jest dowodem na to, że Rosjan można pokonać". - Wiele środowisk - przede wszystkim w Europie, ale w Polsce również - twierdziło, że rosyjska armia jest niepokonana, że Rosja jest tak groźna, że trzeba za wszelką cenę się z nią porozumieć, nieważne, jakimi ustępstwami. Ten zniszczony przez ukraińskich żołnierzy rosyjski sprzęt jest dowodem na to, że determinacja, odwaga i profesjonalizm pozwala na pokonanie rosyjskiej armii - podkreślił szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Reklama

- Rosyjscy barbarzyńcy bezwzględnie mordują i zabijają nie tylko obrońców Ukrainy, ale także cywilów. Widzieliśmy to w Buczy, w Mariupolu, w Siewierodoniecku i dziesiątkach innych miast. Z drugiej strony niszczą mieszkania, infrastrukturę, niszczą ukraińskie wsie i miasta - mówił Dworczyk. Zwrócił uwagę na znaczenie tytuły wystawy - "Za wolność naszą i waszą". - Ukraińscy żołnierze bronią dzisiaj nie tylko własnej ojczyzny, ale bronią także bezpieczeństwa Polski i całej Europy - dodał.

- Gdyby nie bohaterski opór, determinacja i odwaga ukraińskich żołnierzy i ochotników - zwykłych cywilów, którzy z dnia na dzień wzięli broń do ręki - bardzo prawdopodobne, że rosyjskie czołgi stałyby dzisiaj pod polską granicą. Warto to przypominać tym wszystkim, którzy podają w wątpliwość sens pomocy militarnej, jakiej Polska i inne kraje udzielają Ukrainie - stwierdził szef KPRM.

Hanna Malar: Polska to najbliższy partner i przyjaciel Ukrainy

Hanna Malar podkreśliła, że wystawa rozpoczyna się w Polsce, gdyż "Polska to najbliższy partner i przyjaciel" Ukrainy. Zaznaczyła, że wystawa będzie kontynuowana w innych miastach Polski i Europy.

Ukraińska minister dodała, że w ciągu czterech miesięcy walk ukraińska armia zniszczyła ok. 10000 jednostek rosyjskiego sprzętu wojskowego. - Społeczeństwu europejskiemu ciężko jest uświadomić i wyobrazić sobie ilość żelastwa i ognia, które powstrzymuje obecnie Ukraina, ponieważ nie miało z tym do czynienia od 80 lat. Gdyby wziąć po jednej sztuce każdego sprzętu wykorzystywanego przez Rosję przeciwko Ukrainie, to nie starczyłoby tego placu na pomieszczenie tego - mówiła Malar.

Wskazując na zniszczony T-72, Malar zauważyła, że ukraińska armia zniszczyła do tej pory ponad 1500 podobnych sztuk broni pancernej. - Do dzisiaj w Rosji pozostało dość sprzętu, by dojść z nim do Atlantyku i kanału La Manche. Odpór, który Rosjanom dają Siły Zbrojne Ukrainy, powoduje, że taki sprzęt może przybyć tu i dalej, ale tylko w postaci eksponatów - stwierdziła

Podziękowała również Polakom za opiekę na uchodźcami oraz za wsparcie sprzętowe ukraińskiego wojska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL