Reklama

Reklama

Rosyjski prom "Ławrientij" zacumował w Mariupolu. Przybył "coś odebrać"

Pusty rosyjski prom "Ławrentij" zacumował w porcie w okupowanym Mariupolu. Statek miał wykonywać instrukcje rosyjskiego Ministerstwa Obrony. Zdaniem Petro Andruszczenki przypłynął by "coś odebrać".

"Prom 'Ławrentij' w końcu zacumował w porcie w Mariupolu. Długa podróż od 1 do 16 sierpnia zamiast zapowiadanych siedmiu godzin" - poinformował na Telegramie doradca mera Mariupola Petro Andruszczenko.

"Prom przybył pusty. Jak prawdziwy pirat - z wyłączonymi systemami identyfikacji" - napisał Andruszczenko.

"Coś zostanie odebrane w porcie w Mariupolu i przewiezione do Jejska. Podobno mieszkańcy Mariupola nie spodziewają się grabieży, ale czego innego można się spodziewać po Rosji?" - zakończył urzędnik.

Prom w Mariupolu. Miał przypłynąć na polecenie Rosjan

Przedstawiciel załogi statku stwierdził, że "prom wykonał zaplanowane przejście zgodnie z planami Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej z portu w Jejsku do portu w Mariupolu" - przekazał portal Ukraińska Prawda.

Reklama

Rosyjscy propagandyści twierdzą, że jest to kurs "testowy". Zwykli Rosjanie mają pływać na tej trasie od 5 września.

Według strony ukraińskiej w zniszczonym przez rosyjskie wojska Mariupolu przebywa obecnie około 120-130 tys. cywilów, z czego 70 tys. stanowią osoby w podeszłym wieku. Sytuacja humanitarna wciąż jest bardzo trudna - brakuje wody, żywności, lekarstw i środków higienicznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy