Reklama

Reklama

Rosyjska stacja energetyczna w płomieniach. "Karma wraca"

Stacja energetyczna w miejscowości Szebekino w rosyjskim obwodzie biełgorodzkim stanęła w płomieniach. Około dwóch tysięcy okolicznych mieszkańców nie ma obecnie dostępu do prądu i wody. Rosyjska agencja Interfax podaje, że stację w Szebekinie ostrzelały Siły Zbroje Ukrainy. W ukraińskich mediach sprawa najczęściej komentowana jest słowami "karma wraca". Sceny z płonącym transformatorem trafiły na ogromne znaczki pocztowe, przy których fotografują się mieszkańcy.

Z relacji w prokremlowskich mediach wynika, że transformator stacji w rosyjskim Szebekinie "został uszkodzony przez pociski". W efekcie wybuchł tam pożar, a około dwa tysiące osób nie ma dostępu do prądu i bieżącej wody.

"Na miejscu jest zastępca szefa obwodu Konstantin Polezhaew, szef administracji okręgu szebekińskiego Władimir Żdanow, policja oraz służby" - informowała prokremlowska agencja Interfax. 

Rosja. Pożar na stacji w Szebekinie. "Karma wraca"

Agencja, powołując się na słowa gubernatora obwodu biełgorodzkiego Wiczesława Gładkowa, poinformowała, że skutki ataku "zostaną naprawiane w ciągu dwóch godzin".

Reklama

Do sprawy odniósł się doradca burmistrza Mariupola Petr Andriuszczenko. "Dziwne, że Rosjanie milczą, co? Odwet to gra obustronna, prawda?" - napisał w Telegramie. 

Andriuszczenko pokazał też osoby fotografujące się przed ogromnymi znaczkami pocztowymi, na których widać pożar w Szebekinie. 

"Znaczki dostępne w przedsprzedaży. Rosjanie, co z twarzą?" - napisał pod postem.

Sytuacja odbiła się echem również w mediach Ukraiński. Pożar w Szebekinie jest tam najczęściej komentowany słowami "karma wraca".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy