Reklama

Reklama

Rosyjska propaganda uderza w Polskę. Winią nas za atak na zaporoską elektrownię

"Polska została oskarżona o udział w przygotowaniu ataku sabotażowego na Zaporoską Elektrownię Atomową" - pisze na Twitterze rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Jak wynika z informacji przekazanych przez Stanisława Żaryna na Twitterze, rosyjska propaganda stara się przekonać opinię publiczną, że sytuacja w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej wymyka się spod kontroli z powodu działań Kijowa i jego sojuszników. Jako siły utrudniające sytuację wymienia się m.in. Polskę.  

Rosyjska propaganda uderza w Polskę

"Polska została oskarżona o udział w przygotowaniu ataku sabotażowego na Zaporoską Elektrownię Atomową" - czytamy.

"Propaganda rosyjska przekonuje, że udaremniony atak był przygotowywany z udziałem krajów Zachodu. Według członka rosyjskiej, okupacyjnej administracji okręgu zaporoskiego, Władimira Rogowa, ukraińscy dywersanci "przeszli specjalne szkolenie w Wielkiej Brytanii i Polsce. Sabotażyści - wg Rogowa - mieli podjąć próbę ataku na elektrownię, zajęcia obiektu i zakłócenia wizyty delegacji MAEA. Funkcjonariusze kremlowskiej propagandy uznali rzekome działania Ukraińców za kolejny przejaw terrorystycznego charakteru władz w Kijowie" - czytamy. 

Reklama

Przypomnijmy, że 1 września do elektrowni przyjechała oficjalna delegacja MAEA z dyrektorem generalnym Rafaelem Grossim na czele. Szef MAEA zapowiedział potem, że dwóch przedstawicieli Agencji pozostanie na dłużej w siłowni. W dzień, w którym miała się pojawić delegacja, miasto było pod intensywnym ostrzałem rosyjskiej armii. 

Wizyta MAEA jest z kolei pokłosiem ataków na elektrownię, które miały miejsce w sierpniu. Rosyjskie wojska ostrzelały wówczas obiekt, stwarzając ryzyko uwolnienia substancji promieniotwórczych. Moskwa oskarżała o te incydenty Kijów. 

Zaporoska Elektrownia Atomowa to największa siłownia jądrowa w Europie. Na jej terenie niemal od początku wojny w Ukrainie stacjonują rosyjscy żołnierze z ciężkim sprzętem oraz pracownicy rosyjskiego Rosatomu.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy