Reklama

Reklama

Rosjanie urządzili centrum dowodzenia w chlewni. "Spali tam i jedli"

Rosjanie urządzili centrum dowodzenia w chlewni - wynika z doniesień Służby Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowanych w mediach społecznościowych. Świadkowie przekonują, że okupanci wykorzystywali ponadto pomieszczania dla zwierząt jako stołówkę oraz miejsce do spania. W chlewni odnaleziono także pralki, jakie Rosjanie złupili podczas inwazji z prywatnych ukraińskich domów.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) opublikowała nagranie z wyzwolonej Liubymiwki w obwodzie chersońskim. Gdy tylko Siły Zbrojne Ukrainy przejęły kontrolę nad tym terytorium, SBU dokonała inspekcji "opuszczonych pozycji 'drugiej armii świata'".

Z wideo zamieszczonego w mediach społecznościowych Służby wynika, że Rosjanie urządzili sobie stanowisko dowodzenia w chlewni. Według świadków okupanci także spędzali tam wolny czas, jedli oraz spali.

W chlewni odnaleziono m.in. materace, a także ukradzione z ukraińskich domów pralki. "SBU ma dowody na to, że 'psy Putina' są w życiu prawdziwymi świniami" - można przeczytać w poście zamieszczonym na Facebooku.

Reklama

Wojna w Ukrainie. Rosjanie tracą inicjatywę na obu odcinkach frontu

Eksperci z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) oceniają, że nacieranie z południa w obwodzie chersońskim i z północny od strony obwodu charkowskiego oznacza, że Kreml musi wybierać priorytetowy obszar obrony jednego terytorium kosztem drugiego. "Zwiększa to prawdopodobieństwo powodzenia Ukraińców na obu odcinkach" - komentują eksperci.

Ponadto w opinii think tanku kontrofensywa w obwodzie charkowskim nie osiągnęła jeszcze punktu kulminacyjnego po miesiącu udanych operacji. ISW zauważa, że ukraińska armia wkracza aktualnie do zachodniej części obwodu ługańskiego.

Zgodnie z wyliczeniami niezależnych dziennikarzy z rosyjskiego portalu Meduza od 1 do 5 października Siłom Zbrojnym Ukrainy udało się wyzwolić obszar ponad 1,3 tys. km kwadratowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy