Reklama

Reklama

Rosjanie rozbierają samoloty. Skutek zachodnich sankcji

Aerofłot, czyli linia lotnicza kontrolowana przez Kreml, jak i mniejsze przedsiębiorstwa z Rosji rozbierają samoloty, aby uzyskać części zamienne. Nie są w stanie importować odpowiednich elementów ze względu na zachodnie sankcje - ustaliła agencja Reutera. Według znawców branży, turbulencje rosyjskiej awiacji dopiero się zaczynają i nie pomogą jej firmy z Azji czy Bliskiego Wschodu.

Reuters przekazał, że postępowanie rosyjskich przewoźników lotniczych jest zgodne z "radami" udzielonymi przez władze kraju. W Moskwie ustalono, że warto poświęcić "życie" części maszyn, aby pozostałe samoloty wyprodukowane za granicą wzbijały się w powietrze co najmniej do 2025 roku.

Dziennikarze dowiedzieli się, że istnieć powoli przestają co najmniej jeden Sukhoi Superjet 100, kilka Boeingów 737, Airbus A320 oraz Airbus A350, wykorzystywane przez Aerofłot. Zdaniem informatora ostatnia z maszyn jest "prawie nowa", a problemy rosyjskiej awiacji będą się pogłębiać, bo tamtejsze firmy użytkują przede wszystkim zachodnie odrzutowce. Przykładowo 80 proc. floty Aerofłotu składa się z Boeingów oraz Airbusów.

Reklama

Eksperci: Rosjanie przenoszą części do innych samolotów na masową skalę

Co prawda modele Sukhoi Superjet montowane są w Rosji, ale ich sprawne działanie również jest uzależnione od części z zagranicy. - To tylko kwestia czasu, zanim samoloty z Rosji zostaną "skanibalizowane" - powiedział przedstawiciel zachodniego przemysłu lotniczego, cytowany przez Reutera.

Eksperci, pytani przez agencję o sensowność rosyjskiego pomysłu na ratowanie samolotów, przyznali, że niekiedy i w innych państwach elementy z jednej maszyny trafiają do drugiej. Podkreślili jednak, że nigdy nie zdarzyło się to na taką skalę, jak w kraju, który zaatakował Ukrainę.

Ponadto Reuters powołał się na obliczenia oparte na danych z serwisu Flightradar24. Wynika z nich, że około 50 samolotów Aerofłotu nie wystartowało nigdzie od końca lipca, a trzy z siedmiu Airbusów A350 stoją bezużytecznie od co najmniej trzech miesięcy.

Aerofłot radzi sobie coraz gorzej. Traci kierunki, musi dotować go Kreml

Rosyjski przewoźnik państwowy uznawany był niegdyś za jednego z najlepszych na świecie. Teraz uzależniony jest od finansowej pomocy Kremla, bo w drugim kwartale tego roku odnotował 22-procentowy spadek ruchu. Lądowania na licznych lotniskach również uniemożliwiły mu sankcje.

Zdaniem specjalistów, Rosjanom nie pomogą też firmy z Azji czy Bliskiego Wschodu, które teoretycznie mogłyby wyprodukować substytuty potrzebnych elementów maszyn. Te przedsiębiorstwa obawiają się jednak, że zostałyby objęte wtórnymi sankcjami państw Zachodu. 

Przedstawiciele Aerofłotu oraz władz Rosji nie odpowiedziały na pytania agencji Reutera w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama