Reklama

Reklama

Rosja szantażuje pracowników elektrowni. Grozi wysłaniem na front

Pracownicy Zaporoskiej Elektrowni Atomowej są zmuszani do podpisywania umów współpracy z rosyjskim Rosatomem. Jeśli tego nie zrobią, mogą złożyć rezygnację, ale wówczas zostaną natychmiast zmobilizowani. Putin w środę podpisał "dekret" zawłaszczający elektrownię w Enerhodarze.

"Grożąc przymusową mobilizacją, pracowników Zaporoskiej Elektrowni Atomowej zmusza się do przeniesienia pod władzę rosyjskiego dostawcy technologii jądrowej Rosatomu" - poinformowała agencja UNIAN. Ma to, według Rosji, "prawnie" skonsolidować zarządzanie elektrownią jądrową - poinformował były przewodniczący Państwowego Inspektoratu Regulacji Jądrowej Ukrainy Grigorij Płaczkow.

- Napływają wiadomości od ukraińskiego personelu, które są szokujące. Próbują ich przenieść pod Rosatom. Dali ci dwa tygodnie na przemyślenie. Albo podpisujesz umowę, albo rezygnujesz i możesz być zmobilizowany, bo w zajętych terytoriów podpisano "dekrety". Dlatego władze okupacyjne zachowują się dość okrutnie wobec ludności okupowanego Enerhodaru i pracowników Zaporoskiej Elektrowni Atomowej - powiedział Płaczkow.

Reklama

Putin "przejął" Zaporoską Elektrownię Atomową

W środę prezydent Rosji Władimir Putin wydał "dekret" o zawłaszczeniu Zaporoskiej Elektrowni Atomowej. Rosyjski Rosatom, którego przedstawiciele znajdują się w okupowanej siłowni, zarejestrował w Moskwie przedsiębiorstwo, które planuje zarządzać ukraińskim zakładem. 

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej nazywa to naruszeniem prawa międzynarodowego. Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi zapowiedział zwiększenie misji w ukraińskiej elektrowni z dwóch do czterech osób, które będą się zmieniać co trzy do czterech tygodni.

We wrześniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował, że w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej stacjonuje 500 rosyjskich żołnierzy i sprzęt wojskowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy