Reklama

Reklama

Rosja świętowała Dzień Zwycięstwa. Nie zabiera ciał swoich żołnierzy z Ukrainy

"Być może będziemy musieli pochować rosyjskich żołnierzy na własny koszt" - pisze doradca MSW Ukrainy Anton Gerashchenko. Zwrócił uwagę, że Rosja chętnie pokazuje swoją militarną siłę podczas Dnia Zwycięstwa, ale nie zabiera z Ukrainy ciał zabitych wojskowych. Kolejne worki ze zwłokami składowane są więc w chłodniczych wagonach kolejowych, do środka których weszli dziennikarze Al Jazeery.

W poniedziałek, gdy Rosja świętowała Dzień Zwycięstwa, przez moskiewski Plac Czerwony przeszła parada wojskowa. Zjawiła się tam także kremlowska elita, na czele z prezydentem Władimirem Putinem, jego współpracownikami oraz większością najwyższych rangą wojskowych.

Anton Gerashchenko, doradca ukraińskiego MSW, zauważył jednak, że gdy wojsko Putina prężyło muskuły, w okolicach Kijowa leżą ciała tysięcy zabitych żołnierzy Rosji.

Ukraińcy ułożyli zwłoki w workach w chłodniczych wagonach kolejowych, ponieważ Rosjanie nie chcą ich zabrać. "Być może będziemy musieli ich pochować nawet na nasz koszt" - nie wykluczył Gerashchenko. 

Reklama

Ciała Rosjan pozostają w Ukrainie. W kieszeniach mundurów zrabowana biżuteria

O tym, jak wyglądają składowiska ciał najeźdźców, przekonali się dziennikarze anglojęzycznej Al Jazeery. Sfilmowali m.in., jak Ukraińcy układają je jedne przy drugich. Na mundurach zmarłych pozostają naszywki z rosyjskimi flagami, a w ich kieszeniach znajdowane są chociażby kosztowności zrabowane w zaatakowanych miastach i wioskach.

Osoby pracujące przy ciałach - ze względu na ich postępujący rozkład - muszą ubierać specjalne kombinezony. To również znalazło się w materiale katarskiej telewizji.

Putin w Moskwie o rzekomych "neonazistach". "Chcieli zbrojnie odbić Donbas"

W trakcie poniedziałkowej defilady w stolicy Rosji przemawiał Władimir Putin. Rosyjski prezydent powtórzył główne tezy swojej reżimowej propagandy, np. o tym, że Kreml rzekomo "nie miał wyjścia", a rozpoczynając wojnę, "bronił Rosji".

Przywódca twierdził też - zwracając się do żołnierzy - że "dzisiaj walczą o naszych ludzi w Donbasie, o bezpieczeństwo" kraju. Przestrzegał też przed "neonazistami" wspierani przez Zachód, którzy mieli planować zbrojne odbicie Donbasu, okupowanego od 2014 roku. 

W ten sposób Moskwa od wielu tygodni - niezgodnie z faktami - uzasadnia swoją inwazję na sąsiedni kraj, w wyniku której już zginęły dziesiątki tysięcy cywilów, a miliony ludzi stały się uchodźcami.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy