Reklama

Reklama

Rezerwiści Putina błąkają się po Syberii i... czekają. "Co my tu robimy?"

Śpią na ziemi, nie mają dostępu do jedzenia i picia, o wojskowym wyposażeniu nie wspominając. W sieci pojawiły się nagrania wysłanych na Syberię rezerwistów. "Co my tu robimy?" - pytają. Nie jest to jednak jedyne pytanie, które nasuwa się po obejrzeniu nagrania.

Kolejne informacje o sytuacji zmobilizowanych Rosjan. Od chwili ogłoszenia przez Władimira Putina częściowego poboru rezerwistów do wojska, w sieci pojawiają się doniesienia na temat szokujących warunków, jakie zastają żołnierze.

Brakuje absolutnie wszystkiego - od mundurów, przez apteczki, po sprawnie działającą broń. W sieci pojawiły się nagrania ukazujące, jak Rosjanie dostają zardzewiałe karabiny i słuchają porad, by w podstawowe materiały opatrunkowe zaopatrzyć się samodzielnie.

Andriej Gurulow - emerytowany generał, deputowany rosyjskiej Dumy Państwowej - dziwił się we wpisie na Telegramie, "gdzie się podziały zestawy dla żołnierzy". Jak dowodził, powinno ich być 1,5 mln, tymczasem żołnierze są odsyłani z pustymi rękami.

Reklama

Śpią na ziemi i czekają na dalsze rozkazy

Teraz w sieci pojawiają się kolejne doniesienia potwierdzające opłakany stan armii Putina. Viktor Kowalenko, autor podcastu na temat Ukrainy pokazał nagranie autorstwa jednego z rezerwistów. Podobne nagrania pojawiają się również w innych źródłach.

Jak czytamy, w materiałach widać zmobilizowanych rezerwistów, których wywieziono do Omska na Syberię. "Spędzają dni i noce na otwartym polu, bez racji żywieniowych. Bez dowództwa, bez munduru, bez koszar, bez namiotów, bez śpiworów" - wynika z relacji.

W kolejnych filmach słyszymy również komentarze Rosjan. - Rzucili nas tu i kazali czekać. Co my tu robimy? Cholera wie - mówi mężczyzna na nagraniu. Dalej tłumaczy, że poborowym pokazano pustą przestrzeń bez żadnych budynków lub namiotów i zalecono czekać tam, gdzie się chce.

Rosjanie radzą sobie po swojemu. Widać prowizoryczne miejsca do spania, ogniska, a także alkohol, którym usiłują się "rozgrzać". Poborowi nie wiedzą jednak, jak długo przyjdzie im czekać na Syberii na dalsze rozkazy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy