Reklama

Reklama

Ramzan Kadyrow: W Czeczenii nie będzie mobilizacji

Czeczeński przywódca Ramzan Kadyrow zapowiedział, że w jego republice nie będzie mobilizacji. Dodał, że Czeczenia "przekroczyła już swój plan w 254 proc.", a w wojnie w Ukrainie wzięło udział 20 tys. obywateli.

Kadyrow stwierdził na spotkaniu z dowódcami "specjalnej operacji wojskowej" (tak w Rosji określa się wojnę w Ukrainie - red.), że w Czeczenii nie zostanie przeprowadzona mobilizacja - pisze Kavkaz.Realii. 

Przywódca argumentował, że jego republika "przekroczyła już plan o 245 proc.". Nie wyjaśnił jednak, o jakim planie mówi. 

Według niego w działaniach wojennych w Ukrainie wzięło udział 20 tys. Czeczenów. 

Kadyrow odniósł się też do antywojennego wiecu, który miał się odbyć 21 września w Groznym. Przekazał, że krewni 40 kobiet, które chciały go zorganizować, zostali wysłani już na wojnę do Ukrainy. Zagroził, że każdy, kto zdecyduje się uczestniczyć w tego rodzaju akcjach, trafi na front. 

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Gangster w potrzasku. Imperialne marzenie Putina umiera na jego oczach [ANALIZA]

Łukaszenka: U nas mobilizacji nie będzie

Na temat mobilizacji wypowiedział się też inny przywódca sprzyjający Rosji. - Na Białorusi nie będzie mobilizacji - powiedział w piątek Alaksandr Łukaszenka. 

Podkreślił, że "to jest mobilizacja w Rosji", i zasugerował, że informacje o możliwych podobnych krokach na Białorusi są nieprawdziwe.

Jednocześnie białoruski lider zaznaczył, że Białoruś "będzie na pewno reagować na możliwe zagrożenia, próby przeprowadzenia aktów terroru". W tym celu - jak powiedział - odbywają się regularne manewry wojskowe, w tym "z udziałem pospolitego ruszenia".

Minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej mówił w czwartek, Mińsk "ze zrozumieniem" przyjął decyzję o ogłoszeniu w Rosji mobilizacji.

Władimir Putin ogłosił "częściową mobilizację" w Rosji w środę rano i rozpoczęła się ona jeszcze tego samego dnia. Rosyjskie media informują o masowej rozsyłce wezwań do wojska, przy czym dotyczą one - według relacji - nie tylko rezerwistów i osób z doświadczeniem służby w wojsku, lecz znacznie szerszych grup.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy