Reklama

Reklama

Putin wyjawił, ilu zmobilizowanych walczy w Ukrainie. "Reszta jest na poligonach"

Władimir Putin powiedział, ilu ze zmobilizowanych Rosjan walczy w Ukrainie. - Około 80 tys. zmobilizowanych obywateli znajduje się w strefie operacji specjalnej - powiedział Putin. Z tej liczby około 50 tys. ma "brać udział w działaniach wojennych". - Reszta jest na poligonie - dodał Putin.

Putin poinformował o liczbie wysłanych do Ukrainy zmobilizowanych Rosjan podczas spotkania z gubernatorem Tweru Igorem Rudenyą. Informację przekazała rosyjska agencja informacyjna Interfax. 

- Około 80 tys. zmobilizowanych obywateli znajduje się w strefie operacji specjalnej, z czego około 50 tys. bierze udział w działaniach wojennych - powiedział Putin. - Mamy teraz około 50 tys. w jednostkach bojowych. Reszta nie bierze jeszcze udziału w działaniach wojennych, ale w strefie jest nawet 80 tys. Reszta jest na poligonach - wyjaśniał.

Jednocześnie wezwał władze "wszystkich szczebli" do "zwrócenia uwagi na wszystkich zmobilizowanych ludzi, gdziekolwiek się znajdują - na poligonie, w strefie walk". - Uwagę należy okazywać wszystkim, gdziekolwiek się znajdują - podkreślił Putin.

Reklama

Rosja miała zmobilizować 300 tys. osób. Przygotowuje się do drugiej fali

Interfax przypomina, że "rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu informował wcześniej, że 300 tys. osób zostało powołanych do służby wojskowej w ramach częściowej mobilizacji, która zakończyła się 29 października".

Amerykański Instytut Studiów nad Wojną uważa, że ogłoszona w Rosji "częściowa mobilizacja" nie przyniosła zamierzonych efektów, a rosyjska opozycja i media informują, że przygotowywana jest druga fala poboru.

Tymczasem rosyjskie media podają, że zmobilizowani buntują się z powodu złych warunków. Takie doniesienia o sytuacji w jednostkach wojskowych i na poligonach pojawiały się od początku mobilizacji na front, ogłoszonej przez Kreml we wrześniu. Media niezależne informowały o fatalnych warunkach zakwaterowania rezerwistów, niskiej jakości wydawanej im broni i o tym, że odzież, leki i inny ekwipunek muszą im kupować krewni.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy