Reklama

Reklama

Przewodów. Wołodymyr Zełenski: Nasi specjaliści wezmą udział w śledztwie

Wczoraj otrzymaliśmy potwierdzenie, że nasi specjaliści wezmą udział w śledztwie w sprawie wybuchu w Przewodowie - przekazał w czwartek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. We wtorek w Przewodowie przy granicy z Ukrainą spadł pocisk i doszło do eksplozji, w wyniku której zginęło dwóch Polaków. Zełenski dodał, że strona ukraińska nie wie w 100 proc., co dokładnie się stało.

Prezydent Ukrainy w czwartek wziął udział w Nowym Forum Ekonomicznym Bloomberg. Po wystąpieniu Zełenski został zapytany o eksplozję rakiety w polskiej miejscowości Przewodów. Zełenski przypomniał, w środę Ukraina wystąpiła o możliwość wzięcia udziału w międzynarodowym śledztwie.

- Wczoraj otrzymaliśmy potwierdzenie, że nasi specjaliści wezmą udział w międzynarodowym śledztwie - powiedział.

Reklama

Przewodów. Zełenski: Nie wiem, co się stało, nie wiemy tego w 100 proc

Zełenski był także dopytywany, czy utrzymuje, że to nie ukraińska rakieta spadła w Przewodowie. Prezydent podkreślił, że tego dnia ponad 100 rakiet spadło na Ukrainę.

- Nie wiem, co się stało, nie wiemy tego w 100 proc., myślę, że świat też nie wie w 100 proc. Ale jestem pewien, że była rosyjska rakieta i że używaliśmy rakiet obrony powietrznej. Cieszę się, że nie jesteśmy o nic obwiniani, bo walczymy z rosyjskimi rakietami na naszym terytorium - mówił.

- Musimy być uczciwi i uczciwi, dopóki śledztwo nie zostanie zakończone, nie możemy powiedzieć, jakiego typu była rakieta, której szczątki spadły na terytorium Polski - dodał. 

Zdaniem Zełenskiego, bazując na zdjęciach z Przewodowa, nie spadły tam wyłącznie pozostałości systemów przeciwrakietowych. Prezydent przypomniał również, że po rozpoczęciu wojny rosyjska rakieta, która wycelowana była w Ukrainę, spadła na terytorium Mołdawii. 

W czwartek szef BBN Jacek Siewiera powiadomił, że prezydent nie widzi przeszkód, aby obserwatorzy ukraińscy dołączyli do śledztw w sprawie Przewodowa. Dodał, że wymaga to zgodności z procedurami sojuszniczymi. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy