Reklama

Reklama

Propagandysta rozpłakał się na wizji. Mówił o Bogu, potem zaczął grozić

Nawet rosyjska propaganda zauważa, że Rosjanie nie chcą ginąć na wojnie w Ukrainie i za wszelką cenę próbują uniknąć mobilizacji. Ten ogólnokrajowy "problem" postanowił poruszyć w programie na żywo Borys Korczewnikow. Prezenter najpierw rozpłakał się na wizji powołując się na wartości chrześcijańskie, by po chwili wyzwać uciekających przed konfliktem od "śmieci" i straszyć boskim potępieniem.

Choć władze Kremla uznają częściową mobilizację za sukces, a według ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu do wojska trafiło 200 tys. rekrutów, to nawet propaganda nie jest w stanie zignorować tysięcy Rosjan uciekających poza granice kraju.

Zobacz też: Rosja. Obwód biełgorodzki. Bunt zmobilizowanych żołnierzy. Stawiają warunki

- To nieopisany ból, że wśród nas są osoby, które nie wiedzą o co toczy się wojna - stwierdził w programie Romana Gołowanowa Borys Koczernikow. Na płomienne przemówienie prezentera zwróciła uwagę dziennikarka Julia Davis zajmująca się monitoringiem rosyjskich propagandowych mediów.

Reklama

Płacz na wizji. "Bóg wie, jak was spalić"

Koczernikow najpierw publicznie potępił jednego ze swoich, jak sam przyznał, "byłych" kolegów, który uciekł z Rosji i opublikował zdjęcie z wakacji na plaży. Następnie stwierdził, że objawem obecności Boga w życiu są niespodziewane zdarzenia... jak na przykład wojna.

- Kościół uczy cię, byś kochał bliźniego, twojego syna, ojca, dziecko i żonę, a także ojczyznę, bo to wszystko składa się na jedną całość. Rosyjski żołnierz idzie na bitwę, by zginąć za ciebie. Spójrz na tego mężczyznę! On za ciebie ginie. Zrozum, że oddał za ciebie życie. Pomyśl: czym jest nasza ojczyzna, że ktoś oddaje za nią życie, a ja jej nawet nie kocham. Jak mogę dalej tak żyć? - mówił Koczernikow przez łzy.

Propagandysta dodał, że jeżeli nawet po takich "przemyśleniach" uciekający nie zmienią swojej postawy oznacza to, że są "zerami".

- Nie ma potrzeby uczenia cię patriotyzmu i miłości do ludzkości. Jesteś rozkładem, śmieciem. Bóg wie, jak nienawidzić takich, jak ty. Jak ich zniszczyć i spalić - mówił na wizji.

Prowadzący chwali: To święta wojna

Prowadzący program Roman Gołowanow pochwalił monolog Koczernikowa i uznał go za "niezwykle mocny".

- Wszystkie te poświęcenia dotknęły każdą rodzinę. Każdy ma kolegę, przyjaciela, krewnego, kto został tam wysłany, kto już tam jest. Kogoś kto jest w szpitalu, kogoś, kto walczy, kogoś, kto przepadł. To święta wojna - stwierdził propagandysta.

Dodał, że choć Rosjanie spodziewali się szybkiego zwycięstwa, to "Bóg miał wobec nich inne plany".

Przypomijmy, że 24 lutego niesprowokowana Rosja najechała na terytorium Ukrainy pod pretekstem dokonywania rzekomych zbrodni przez Kijów na ludności separatystycznych republik. W efekcie to rosyjskie wojska dokonały masowych zbrodni na ludności cywilnej i bezprawnie zaanektowały cztery obwody Ukrainy na mocy tzw. pseudoreferendów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy