Reklama

Prigożyn popadł w niełaskę Kremla? Chodzi o Bachmut

"Gwiazda Jewgienija Prigożyna zaczęła przygasać" - ocenił amerykański Instytut Studiów nad Wojną. Oligarcha, który finansuje Grupę Wagnera miał - zdaniem amerykańskiego think tanku - popaść w niełaskę Kremla po tym, jak prywatnej formacji nie udało się doprowadzić do przejęcia Bachmutu.

"Gwiazda finansującego grupę Wagnera oligarchy Jewgienija Prigozyna zaczęła przygasać" - napisał Instytut Studiów nad Wojną. Według amerykańskiego think tanku Prigożyn, który zobowiązał się do przejęcia Bachmutu, nie zdołał tego dokonać siłami najemników Grupy Wagnera, mimo, że Władimir Putin przyjał to zobowiązanie.

ISW przypomina, że prezydent Rosji od gen. Siergieja Surowikina, który w październiku został szefem "operacji specjalnej" w Ukrainie oraz od Prigożyna, oczekiwał, by zdobyli Bachmut. Think tank zauważa jednak, że nie udała się operacja naziemna, efektów nie przyniosły także intensywne naloty, za którymi stał Surowikin.

Reklama

Putin umacnia wizerunek armii i MON

Według ISW początkowe "sukcesy" Prigożyna mogły spowodować, że chciał rzucić wyzwanie Walerijowi Gierasimowowi, szefowi Sztabu Generalnego i przyćmić dokonania rosyjskiej armii. Instytut Studiów nad Wojną uważa jednak, że Putin w ostatnich dniach odwrócił się od Prigożyna i znowu bardziej ufa regularnej armii rosyjskiej, resortowi obrony i sztabowi generalnemu. 

ISW zwraca uwagę, że na początku grudnia Putin zaczął centralizować nadzór nad resortem obrony. Między innymi Walerij Gierasimow otrzymał 11 stycznia nadzór na połączonym zgrupowaniem sił w Ukrainie, w czym wspomagać go ma dwóch zastępców. W związku z tym gen. Siergiej Surowikin utracił szeroki zakres swobody i został bardziej podporządkowany Sztabowi Generalnemu. 

Z kolei rosyjskie MON ogłosiło 17 stycznia szerokie zmiany, które mają odtworzyć potencjał sił zbrojnych. Wywiad ukraiński informuje o nadchodzącej kolejnej mobilizacji, którą Putin ma niebawem ogłosić.

Według ISW oznacza to odejście od rozwiązań krótkoterminowych, takich jak nadmierne opieranie się na użyciu formacji nieregularnych typu Grupy Wagnera, na linii frontu.

ISW twierdzi, że gdy Putin podczas wywiadu w państwowej telewizji 15 stycznia nie przypisał zdobycia Sołedaru wagnerowcom i podkreślał sukces regularnej armii oraz MON, dał sygnał tzw. siłowikom, że są w niełasce. Siłowicy to grupa wpływowych biznesmenów i liderów takich jak Prigożyn, która chce mieć wpływ na władzę i przebieg wojny w Ukrainie.

Według ISW Putin usiłuje odbudować obecnie prestiż MON i Sztabu Generalnego, których wizerunek został nadszarpnięty po tym, jak frakcja siłowików krytykowała posunięcia resortu i sztabu. ISW przypomina przy tym, że Władimir Putin od grudnia regularnie spotyka się z wojskowymi - rozmawia z dowódcami i występuje przed żołnierzami. Zaangażował także polityków Dumy Państwowej do grup roboczych zajmujących się mobilizacją.

Fałszywe przekonania Prigozyna?

ISW przypomina, że grupa Wagnera mogła być Putinowi potrzebna do wsparcia po tym jak regularna armia odniosła znaczne straty w atakach na Siewierodonieck i Łysyczańsk. Grupa Wagnera brała udział w zajęciu Popasnej w obwodzie ługańskim, a wiosną 2022 roku pomagała w walkach pod Siewierodonieckiem, tworząc główne siły szturmowe. Mniej więcej od lipca grupa Wagnera oblegała Bachmut.

Zachodni urzędnicy ujawnili w październiku, że Prigożyn ostro krytykował rosyjskie MON w prywatnej rozmowie z Putinem, twierdząc, że rosyjskie siły konwencjonalne są całkowicie uzależnione od sił Wagnera. Prigożyn skrytykował też byłego dowódcę Centralnego Okręgu Wojskowego (CMD), generała pułkownika Aleksandra Łapina, odpowiedzialnego także zgrupowanie sił na Ukrainie. Putin ostatecznie zdymisjonował Łapina, co mogło przekonać Prigożyna może mierzyć w wyżej postawionych wojskowych. 

Wojna w Ukrainie. Korea Północna dostarczyła broń Grupie Wagnera

Z kolei intensyfikacja natarcia na Bachmut miała doprowadzić Prigożyna do sukcesu i pokazać Putinowi, że krytyka MON był uzasadniona. Zamiast tego Prigożyn wykrwawiał się pod Bachmutem, gdy rosyjska armia zyskała czas na regenerację. Zachodnie wywiady szacują, że Prigożyn ma na Ukrainie około 50 tys. ludzi, z czego 40 tys. to byli skazańcy, a 10 tys. armia najemników. Innym problem to brak sprawnie działających struktur umożliwiających przekształcenie Grupy Wagnera w samodzielną "równoległą" armię. Skutkiem było uzależnienie od MON i armii.

"Prigożyn prawdopodobnie wyobrażał sobie, że jego wysiłku w Ukrainie będą mu nadal zapewniać władzę wojskową i polityczną w Rosji" - pisze ISW.

 "Powierzenie mu dowództwa nad kierunkiem Bachmut i zbliżenie z Putinem prawdopodobnie dały Prigożynowi fałszywe poczucie, że może wykorzystać zwycięstwo w Bachmucie wobec militarnych porażek rosyjskiego MON jako kartę przetargową do osiągania własnych celów" - wyjaśnia ISW, które sugeruje, że Prigożyn mógł myśleć nawet o odsunięciu Siergieja Szojgu ze stanowiska ministra obrony.

ISW. Prigozyn nadal będzie krytykował MON i Kreml

ISW przypomina, że Prigożyn źle odczytał inny sygnał. Władimir Putin wciąż nie zmienił bowiem prawa i nie doprowadził do uznania prywatnej formacji militarnej Prigożyna w Rosji za działającą legalnie w granicach prawa. 

Zwrot Putina wobec Prigożyna ma zdaniem ISW "pozytywne i negatywne implikacje" dla rosyjskiej kampanii wojskowej na Ukrainie. 

Instytut uważa za "dobre" marginalizowanie Prigożyna, zgodnie z zasadą, że im mniej takich ludzi na froncie tym lepiej. 

Grupa Wagnera otwiera pierwszą siedzibę w Petersburgu

"Prigożyn jeszcze nie odszedł i raczej nie opuści na stałe kręgu Putina" - pisze ISW. "I może powstać ponownie, jeśli Gierasimow i podwładni ponownie zawiodą Putina".

Think tank przewiduje także, że Prigożyn "prawdopodobnie nadal będzie krytykował rosyjskie MON i Kreml, a nawet może dążyć do zwrócenia prowojennej frakcji nacjonalistycznej przeciwko Putinowi".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy