Reklama

Reklama

Poruszające nagranie uwolnionego z rosyjskiej niewoli. Żołnierz spotkał się z rodziną

Do sieci trafiło nagranie, na którym widać jednego z ukraińskich żołnierzy, uwolnionego niedawno z rosyjskiej niewoli. Na poruszającym kilkunastosekundowym wideo ukazano spotkanie z bliskimi Mychajły Dianowa. Wcześniej opublikowano także jego wstrząsające zdjęcie zrobione po wypuszczeniu na wolność.

Mychajło Dianow był wśród 215 więźniów uwolnionych 21 września w ramach wymiany jeńców pomiędzy Rosją a Ukrainą. 108 spośród nich to wojskowi pułku Azow. Do Rosji trafiło w zamian 55 ich żołnierzy oraz oligarcha i przyjaciel Putina, Wiktor Medwedczuk.

Wymiana jeńców. Ukraiński żołnierz Mychajło Dianow zobaczył się z rodziną

Teraz do sieci trafiło poruszające nagranie, na którym widać jak Dianow, po uwolnieniu z rosyjskiej niewoli, wita się z bliskimi.

Przed operacjami Dianow musi przybrać na wadze

Dianow służył w 36. Samodzielnej Brygadzie Piechoty Morskiej, był jednym z obrońców Mariupola. W czasie służby został ranny w ramię, jednak po opuszczeniu Azowstalu nie otrzymał w niewoli należytej opieki medycznej - przekazał portal Ukraińska Prawda.

Reklama

Jak po uwolnieniu relacjonowała siostra żołnierza:

- Jego stan fizyczny jest oczywiście poważny. Ale psychicznie... Mychajło jest bardzo silny. Jest bardzo szczęśliwy, że wrócił. Mówi: "Idę i oddycham czystym, wolnym powietrzem" - mówiła. 

Dodała, że najważniejsze jest teraz postawienie go na nogi. Lekarz po wstępnym badaniu podjął decyzję o przesunięciu operacji na późniejszy termin. - Najpierw musi przybrać na wadze, w jego stanie nie można go operować. To może być niebezpieczne dla jego zdrowia. Musi więc teraz wyzdrowieć i nabrać sił - powiedziała siostra żołnierza.

W ramieniu Dianowa brakuje czterech centymetrów kości

Mychajlo Dianow musi poddać się operacji ramienia, w którym brakuje czterech centymentrów kości. Na okupowanych terenach, podobnie jak wielu innych rannych, nie otrzymał odpowiedniej opieki medycznej.

- Wyciągnęli przedmiot tkwiący w jego ramieniu bez znieczulenia, bez niczego, za pomocą zardzewiałych szczypiec - przekazała siostra.

Zapytana o jego stan psychiczny, stwierdziła: - Jest niezwykle pozytywny, bardzo silny duchem, a to też bardzo nam pomaga. Możemy wylewać wokół niego łzy. On cały czas się uśmiecha.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy