Reklama

Reklama

Polskie wsparcie dla Ukrainy. Kulisy komisji obrony

Czy w związku z przekazaniem broni Ukrainie Polska jest bezpieczna? O ofiarowanym wsparciu i planach zakupowych Wojska Polskiego posłowie usłyszeli na zamkniętych posiedzeniach komisji obrony. Jak się dowiadujemy, wartość przekazanej broni Ukrainie jest obecnie większa, niż 7 mld zł, o których premier Mateusz Morawiecki mówił pod koniec kwietnia. Polska ma też otrzymać bezpłatne wsparcie wojskowe od państw zachodnich, ale jak mówi nam jeden z członków komisji, pomoc ta jest "niewystarczająca".

Na środowym, zamkniętym posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej posłowie wysłuchali informacji ministerstwa na temat "wsparcia udzielonego przez Rzeczpospolitą Polską Ukrainie w zakresie uzbrojenia i sprzętu wojskowego". Jak się dowiadujemy, posłowie poznali procedurę w jakiej przekazywane jest uzbrojenie. Strona ukraińska zgłasza zapotrzebowanie na konkretny sprzęt, a następnie polski MON decyduje w jakim stopniu może uszczuplić stan posiadania polskiej armii.

O tym, co Polska przekazała Ukrainie wiadomo ze szczątkowych informacji przekazywanych przez polskie władze oraz z pojawiających się w mediach społecznościowych nagrań i zdjęć ukraińskich żołnierzy.

Reklama

Polski sprzęt w Ukrainie

Pod koniec kwietnia na antenie Polsat News premier Mateusz Morawiecki potwierdził, że strona polska przekazała Ukrainie czołgi T-72. Miały pozwolić na sformowanie dwóch brygad, więc to przynajmniej 200 maszyn. Część z nich to zmodernizowane T-72M1R. Potwierdzają to ukraińskie źródła, zwracając uwagę na unowocześnione systemy pozwalające na walkę w nocy.

Wiadomo też o przekazanych Ukrainie kilkunastu armatohaubicach Krab. Głównodowodzący ukraińskiej armii Walerij Załużny opublikował film pokazujący polskie systemy artyleryjskie walczące na froncie. Na początku czerwca Ukraina zamówiła kolejne sztuki tego uzbrojenia, mające pozwolić na sformowanie trzech dywizjonów (ok. 50 sztuk). Polska przekazała też poradzieckie samobieżne haubice Goździk.

Na zdjęciach z frontu widać także nowe polskie karabiny Grot, granatniki RGP-40, RPG-76 Komar oraz lekkie moździerze LMP-2017. Wyjątkowe są też nagrania z wykorzystania zestawów przeciwlotniczych PZPR Piorun. Wyjątkowe, bo ukraińskie siły zbrojne potwierdzały zestrzelenia nimi rosyjskich śmigłowców Ka-52 i Mi-24 oraz samolotu Su-25, o czym informowała jeszcze w marcu ukraińska Gwardia Narodowa.

Zgoda ponad podziałami

Czy uszczuplenie polskich rezerw zagraża bezpieczeństwu Polaków? - Uważam, że nie. Wolna Ukraina to wolna Polska - mówi Interii Paweł Krutul z Lewicy, zastępca przewodniczącego komisji obrony.

Ilości przekazanego uzbrojenia ocenia pozytywnie, jak sam mówi Polska "jest liderem". - Gdyby inne kraje europejskie chociaż w połowie przekazały tyle sprzętu, ile Polska, byłoby bardzo dobrze - dodaje i tłumaczy, że na dostawy z krajów Europy Zachodniej są niewielkie również ze względu na szantaż energetyczny Federacji Rosyjskiej. - Tutaj Polska jest w lepszej sytuacji - zapewnia poseł.

W podobnym tonie wypowiada się Czesław Mroczek. - Z całą pewnością potrzeby ukraińskiej armii są o wiele poważniejsze, ale biorąc pod uwagę nasze możliwości, wsparcie jest bardzo duże - zaznacza polityk Platformy Obywatelskiej.

Polska jest jednym z trzech państw, które w największym stopniu wspierają walczącą Ukrainę. - Co ciekawe, bo nie pojawia się to w dezinformacji mediów rządowych, w pierwszej trójce obok Stanów Zjednoczonych i Polski są Niemcy - mówi nam Andrzej Rozenek z koła PPS.

Wartość polskiej pomocy

Premier Mateusz Morawiecki pod koniec kwietnia mówił o szacunkowej wartości przekazanego przez Polskę uzbrojenia. Podczas konferencji prasowej 23 kwietnia padła kwota 7 mld zł. Według ustaleń Interii od tego czasu wartość przekazanego sprzętu urosła "znacznie" - o czym mówi nam jeden z członków komisji obrony. Inni parlamentarzyści biorący udział w posiedzeniu są ostrożni w potwierdzaniu tej informacji. Politycy z kierownictwa ministerstwa nie chcieli komentować sprawy.

Większość posłów, z którymi rozmawialiśmy, była usatysfakcjonowana przekazaną przez MON informacją dotycząca wsparcia Ukrainy. Niektórzy jednak zwracają uwagę, że nie otrzymali pełnych danych o stanie polskiej armii. W posiedzeniu komisji nie brało udziału polityczne kierownictwo Ministerstwa Obrony, a o wsparciu mówili oficerowie Wojska Polskiego.

Posłowie usłyszeli o konkretnych liczbach i rodzajach przekazanego uzbrojenia. - Ale nie usłyszeliśmy w jaki sposób to wpływa na polską armię. Komisja była kuriozalna. Nie wiemy, ile sprzętu pozostało. Jak to wpływa na bezpieczeństwo Polski. Powinniśmy znać cały kontekst, żeby mówić o ocenie sytuacji - podkreśla w rozmowie z Interią jeden z członków komisji.

O ile o stanie armii posłowie dowiedzieli się niewiele, to o nowych zakupach dla armii ministerstwo informowało w czwartek. Również na zamkniętym posiedzeniu MON przekazał perspektywę na najbliższe lata i planowane zakupy są poważne, o czym świadczą choćby zapowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Oprócz samolotów F-35 i czołgów Abrams, mamy zakupić 500 wyrzutni HIMARS. W zbrojeniach Polska jest jednak zdana przede wszystkim na siebie, bo rzeczywiście mamy otrzymać wsparcie od państw zachodnich, ale jak mówi nam jeden z członków komisji "coś tam otrzymamy, ale to niewystarczające".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy