Reklama

Reklama

"Pirackie działania Federacji Rosyjskiej". Statki wypływają z portu w Mariupolu

O "pirackich działaniach ze strony Federacji Rosyjskiej" w postaci grabieży wyrobów metalowych z portu w Mariupolu, przeznaczonych dla zagranicznych konsumentów, poinformowało przedsiębiorstwo hutniczo-górnicze Metinvest. Najeźdźcy mieli przez kilka dni ładować na statki transportowe tony produktów hutniczych, należących do tej firmy. Informacje te potwierdzał także doradca mera miasta. "To jawna grabież Rosji" - pisał w niedzielę Andriuszczenko.

"Metinvest" to grupa górniczo-hutnicza, która obejmuje m.in. przedsiębiorstwa na Ukrainie w Europie oraz Stanach Zjednoczonych. Kontroluje firmy wydobywcze, produkujące rudę żelaza i węgiel. Przed atakiem Rosji na Ukrainę, w tym inwazją na Mariupol, w którym wytwarzane były wyroby hutnicze, firma eksportowała produkty z tego ukraińskiego miasta poza granice Ukrainy. 

Agencja Interfax Ukraina, cytując niedawne oświadczenie przedsiębiorstwa Metinvest oświadczyła, że Rosjanie jawnie kradną własność firmy i wywożą z Ukrainy w celach nielegalnej sprzedaży

Reklama

"Rosjanie dużą część swoich sił skoncentrowali na walkach w znajdującym się obecnie pod rosyjską okupacją Mariupolu. W dniu wybuchu wojny, w porcie w Mariupolu składowane były wyroby hutnicze, które były wytwarzane przez przedsiębiorstwa grupy 'Metinvest' m.in. w zakładach metalurgicznych Azowstal. Produkty metalowe przeznaczone były do eksportu dla klientów z różnych krajów, w tym do Hiszpanii, Włoch, Belgii, Grecji, Portugalii i Turcji - napisało w oświadczeniu przedsiębiorstwo. 

Dyrektor morskiego portu handlowego w Mariupolu Ihor Barski powiedział z kolei portalowi Ekonomiczna Prawda, że 23 lutego, czyli dzień przed rosyjską inwazją na Ukrainę, na terytorium portu znajdowało się około 200 tys. ton metalu i wyrobów żeliwnych wartości 170 mln dol. 

Kradzież i nielegalny wywóz wyrobów hutniczych z Mariupola

Jak zauważa w komunikacie, od momentu rozpoczęcia wojny w mariupolskim porcie zarejestrowano kilka statków handlowych. Istnieje wysokie ryzyko, że okupanci używają tych statków do kradzieży i nielegalnego wywozu wyrobów hutniczych, należących do grupy "Metinvest". Samo przedsiębiorstwo informuje, że na statki zostało już załadowane 28 tys. ton wyrobów metalowych.

Przedsiębiorstwo podejrzewa także, że" skradzione przez Rosjan produkty sprzedawane będą nielegalnie w krajach Afryki i Azji oraz tychktóre nie popierają polityki sankcji wobec Rosji"
Zgodnie z międzynarodowym prawem, wszelkie działania mające na celu przejęcia statków handlowych i produktów grupy "Metinvest" są jawnym piractwem i naruszeniem praw i zwyczajów wojennych. "To grabież i poważne przestępstwa międzynarodowe" - twierdzi firma, dodając, że dołoży starań, aby pociągnąć wszystkich winnych do odpowiedzialności prawnej. 

W niedzielę, 29 maja doradca mera Mariupola także informował o kradzieży w mariupolskim porcie. "Rosjanie ładują na statek w porcie w Mariupolu ukraińskie wyroby hutnicze. Chcą je wywieźć z Ukrainy. Akcja trwa już drugą dobę" - napisał Petro Andriuszczenko na Telegramie. 

"Kolejny fakt jawnego szabrownictwa Rosji jako państwa. Już nawet nikt tego nie ukrywa" - napisał Andriuszczenko. Do wpisu dołączył nagranie, ukazujące prace załadunkowe. Urzędnik poinformował, że w sobotę przy wsparciu rosyjskich żołnierzy do portu w Mariupolu wpłynął statek pod rosyjską banderą, którego portem macierzystym jest Rostów nad Donem. Według wstępnych informacji ładunek miał zostać przetransportowany do portu macierzystego.

Separatyści: Pierwszy statek opuścił Mariupol

Informację o tym, że pierwszy statek opuścił port w Mariupolu miał przekazać, cytowany przez prokremlowską agencję INTERFAX, szef samozawańczej Republiki Donieckiej. 

- Statek opuścił ukraiński port Mariupol po raz pierwszy od czasu, gdy Rosja zajęła miasto i kieruje się na wschód do Rosji - miał powiedzieć Denys Puszylin. 

Według przekazanej informacji, statek z - najpewniej - ładunkiem metalu płynie w stronę Rostowa nad Donem.

"Ukraina, by odblokować swoje porty, powinna dostać więcej rakiet"

Ukraina, by przepędzić część rosyjskiej floty i odblokować swoje porty, powinna dostać więcej rakiet i ciężkiego uzbrojenia - ocenił w rozmowie z telewizją Sky News były doradca armii amerykańskiej Mark Voyger.

- To naprawdę ważne; to, co dzieje się na Morzu Czarnym, nie zostaje jedynie na Morzu Czarnym, ale stwarza światowy kryzys, który może również dotknąć Europy - wyjaśnił rozmówca Sky News.

Komentując decyzję UE o nałożeniu embarga na import rosyjskiej ropy, Voyger przyznał, że jest to "wydarzenie wielkiej wagi", które pomoże wspólnocie odzyskać energetyczną niezależność od Rosji.

- Ten proces kończy używanie przez Rosji tzw. broni energetycznej. Kreml nie będzie już w stanie wpływać na proces decyzyjny europejskich stolic, szczególnie tych na wschodzie kontynentu, które niemal zupełnie polegają na rosyjskim surowcu - ocenił Voyger.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy