Reklama

Reklama

Pieskow grozi "demilitaryzacją". W tle sojusz Turcji z Ukrainą

Turecka firma Baykar podpisała umowę z władzami w Kijowie w sprawie budowy dronów Bayraktar na terenie Ukrainy. Ta czeka teraz na ratyfikację przez ukraiński parlament. Kreml nie ukrywa, że budowa tej śmiercionośnej broni tuż u granic Rosji, jest poważnym problemem. Jako pierwszy na groźby zdecydował się rzecznik Putina - Dmitrij Pieskow.

Informacja o tym, że w Ukrainie mogą być wytwarzane legendarne drony Bayraktar, została podana do wiadomości publicznej w poniedziałek 8 sierpnia.

Ukraina a Bayraktar. Umowa z Turcją

- Rząd w Kijowie zatwierdził i przekazał do parlamentu w celu ratyfikacji ukraińsko-turecką umowę w tej sprawie - przekazał ambasador Ukrainy w Turcji Wasyl Bodnar.

Jak dodał ambasador Ukrainy, u podstaw tego przedsięwzięcia legły nie tylko cele polityczne, ale również praktyczne. - Ta koncepcja zostanie zrealizowana do końca, ponieważ wybudowanie zakładu w Ukrainie było niemalże osobistym zobowiązaniem kierownictwa Baykara - zaznaczył. 

Reklama

Drony Bayraktar a Ukraina. Pieskow grozi

Wystarczyła niecała doba, by na zapowiedź budowy Bayraktarów w Ukrainie zareagował Kreml. A konkretnie rzecznik Putina - Dmitrij Pieskow.

Piewca rosyjskiej propagandy zapowiedział, że jeżeli umowa między Turcją a Ukrainą zostanie zrealizowana, co w efekcie oznacza budowę dronów na terenie zachodniego sąsiada Rosji, fabryka zostanie "zdemilitaryzowana"

- Turecki zakład produkcji dronów Bayraktar na Ukrainie, jeśli powstanie, natychmiast zostanie objęty demilitaryzacją - podkreślił Pieskow, cytowany przez portal prm.ua. 

- Trzeba to zrozumieć, budowa fabryki prawdopodobnie tylko przedłuży cierpienie Ukraińców, ale nie pomoże uniknąć tego, co jest celem "specjalnej operacji wojskowej" - dodał rzecznik Kremla.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy