Reklama

Reklama

Otwarta krytyka Putina. Radni z Moskwy i Petersburga żądają dymisji

Deputowani z Moskwy i Petersburga zażądali dymisji Putina - informuje niezależny serwis Meduza. Pod listem w tej sprawie podpisali się radni z 18 okręgów dwóch miast.

Publiczne oświadczenie wzywające prezydenta Rosji Władimira Putina do dymisji podpisali deputowani z 18 okręgów Moskwy i Petersburga. Dokument opublikowała na Twitterze zastępca jednego z petersburskich okręgów Ksenia Torstrem.

"My, miejscy radni, uważamy, że działania prezydenta Putina szkodzą przyszłości Rosji i jej obywatelom. Żądamy rezygnacji Władimira Putina ze stanowiska prezydenta Federacji Rosyjskiej" - głosi list.

W sieci pojawiło się również nagranie z posiedzenia rady miejskiej z jednego z okręgów Moskwy, na którym radni narzekają na sytuację w kraju, uznając obecne wydarzenia za powrót do czasów zimnej wojny - podaje rferl.org. Podkreślają także złą kondycję ekonomiczną kraju i brak perspektyw na poprawę sytuacji.

Reklama

Czarne chmury nad Władimirem Putinem

Oświadczenie z żądaniem dymisji to już kolejny dokument wymierzony w Putina w ostatnim czasie. Przed kilkoma dniami serwis Insider podawał, że grupa miejskich radnych z Petersburga zamierza zwrócić się do Dumy Państwowej z wnioskiem o oskarżenie Putina o zdradę stanu. Dokument połączonych sił moskiewskich i petersburskich jest, jak można przypuszczać, kolejnym krokiem w tym kierunku.

Po tym jak informacja o działaniach miejskich radnych z Petersburga ujrzała światło dzienne, siedmioro deputowanych zostało wezwanych na policję w celu sporządzenia protokołu na temat "dyskredytowania rosyjskiej armii". Więcej o konsekwencjach sprzeciwu wobec Putina nie podano.

Nerwowo robi się również w rosyjskiej propagandzie i na granicy rosyjsko-ukraińskiej. W sieci pojawiły się nagrania kolejek samochodów stojących na przejściu Rosja-Ukraina w obwodzie charkowskim. To region, który w minionych dniach z sukcesem odbili Ukraińcy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy