Reklama

Reklama

Oscary bez Wołodymyra Zelenskiego. Krytyka pod adresem Akademii Filmowej

Prezydent Wołodymyr Zełenski nie wystąpił podczas gali rozdania Oscarów, choć jak informował "NYT", strona ukraińska zabiegała o możliwość łączenia na żywo lub wyemitowania wcześniej nagranego wideo. Po gali Akademia Filmowa znalazła się w ogniu krytyki za to, że zbyt mało uwagi poświęcono wojnie, która toczy się w Ukrainie. Aktor Sean Penn zapowiedział jeszcze przed rozdaniem Oscarów, że w geście protestu publicznie stopi swoje statuetki.

Czy prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski wystąpi podczas gali rozdania Oscarów - to pytanie wielokrotnie zadawano przed ogłoszeniem najbardziej prestiżowych nagród w świecie kina.

Oscary 2022. Sean Penn: Jedna z bardziej plugawych części historii Hollywood

Jeszcze przed galą Oscarów aktor Sean Penn zapowiadał, że jeśli Akademia Filmowa nie zgodzi się na wystąpienie prezydenta Zelenkiego, publicznie stopi swoje statuetki. Przypomnijmy, że Sean Penn tworzył film o sytuacji w Ukrainie, kiedy w kraju wybuchła wojna. Drugiego dnia konfliktu spotkała się w Kijowie z prezydentem Zełenskim.

W rozmowie z CNN Sean Penn przekonywał, że Akademia "ma obowiązek" stworzyć prezydentowi możliwość wypowiedzenia się podczas gali. "Jeśli Akademia postanowiła nie zajmować się przywódcami w Ukrainie, którzy przyjmują za nas kule i bomby, a także ukraińskimi dziećmi, które próbują chronić, to każda z osób (z Akademii) odpowiedzialna za tę decyzję i wszystko, co z nią związane, będzie jedną z bardziej plugawych części historii Hollywood" - powiedział aktor jeszcze przed galą Oscarów.

Reklama

Jak informował "New York Times", doradcy ukraińskiego prezydenta lobbowali za pojawieniem się podczas ceremonii rozdania Oscarów wideo z wystąpieniem Zełenskiego. Miała o to zabiegać także jedna z prowadzących - Ammy Schumer.

Zamiast wystąpienia prezydenta Ukrainy, Akademia Filmowa zdecydowała się na chwilę ciszy i wyświetlenie krótkiej prezentacji na temat konfliktu.

Zobacz także: Oscary 2022. Jak wypadł monolog otwarcia 

Oscary 2022 bez prezydenta Ukrainy. Polityki nie zabrakło 

W sieci nie milką głosy krytyki, że temat Ukrainy podczas tegorocznej gali Oscarów został potraktowany marginalnie. Na scenie wystąpiła urodzona na Ukrainie aktorka Mila Kunis, aby opowiedzieć o inwazji Rosji na jej ojczyznę. Jak zauważa "Daily Mail", nie wymieniała jednak z nazw Ukrainy czy Rosji, ale mówiła o tym, że świat jest zszokowany "ostatnimi wydarzeniami". Potem nastąpiła cisza. Na specjalnej prezentacji wspomniano sytuacje w Ukrainie i zachęcano do wsparcia finansowego i duchowego Ukraińców.

Na tym koniec. Do wojny odnosili się pojedynczy aktorzy podczas odbierania nagród. Akademia nie przewidziała więcej czasu dla tematu Ukrainy. "Odnoszono się za to do polityki wewnętrznej, m.in. kpiąc z Republikanów - zauważa "Daily Mail".

Prowadzące zwracały uwagę na problem nierówności płac. Po raz pierwszy galę poprowadziły trzy kobiety: Ammy Schumer, Regina Hall i Wanda Sykes. "W tym roku Akademia zatrudniła trzy kobiety jako gospodarzy, ponieważ jest to tańsze, niż zatrudnienie jednego mężczyzny" - żartowała Schummer.

"Podczas ceremonii rozdania Oscarów naród ukraiński zostanie doceniony" - zapewniał przed galą jej producent Will Packer w wypowiedzi dla "Variety".

Packer przekonywał jednak, że "trzeba zachować równowagę podczas takiej nocy jak dzisiejsza". "Chodzi tu o zabawę, o świętowanie" - zaakcentował. "Z pewnością znajdziemy sposób, aby zwrócić uwagę na burzliwe czasy, w jakich przyszło nam żyć, oraz przekażemy wsparcie dla narodu ukraińskiego" - zapewniał.

Kto zdobył Oscary? Zobacz tutaj

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy