Reklama

Reklama

Nowy rosyjski dowódca: Nie wykluczam podjęcia najtrudniejszych decyzji

Siergiej Surowikin, nowy dowódca rosyjskich wojsk walczących na terenie Ukrainy, powiedział, że Rosja nie dąży do szybkiego tempa "operacji specjalnej". Jak dodał, w przypadku konieczności ochrony życia żołnierzy i ludności cywilnej, nie wyklucza "podjęcia najtrudniejszych decyzji".

Dowódca rosyjskiej inwazji na Ukrainę powiedział, że najbardziej napięta sytuacja panuje obecnie w rejonach Kupiańska, Mikołajowa i Krzywego Rogu. Mówił również o tym, że Ukraina może zdecydować się na użycie "zakazanych metod prowadzenia wojny" w obwodzie chersońskim. 

- Działania te mogą doprowadzić do ciężkich strat i zniszczenia infrastruktury miasta - stwierdził w telewizji Rossija 24 rosyjski generał. To jego pierwszy tak obszerny wywiad od czasu objęcia dowództwa. 

Siergiej Surowikin podkreślił, że armia zapewni ludności bezpieczny wyjazd w ramach przygotowywanego przez władze programu przesiedleń.

Reklama

- Wyjdziemy z potrzeby maksymalizacji ochrony życia ludności cywilnej i naszych żołnierzy. To dla nas priorytet. Będziemy działać świadomie i terminowo. Nie wykluczam podjęcia najtrudniejszych decyzji - dodał dowódca rosyjskich wojsk.  

Kim jest "generał armagedon"?

Siergiej Surowikin nazywany jest "rzeźnikiem Syrii", "kanibalem" lub "generałem armagedonem". W 2017 i  2019 roku dowodził rosyjskimi siłami w Syrii. 

Organizacje praw człowieka zarzucają 56-letniemu generałowymi odpowiedzialność za zbrodnie wojenne w Syrii i terroryzowanie ludności cywilnej. Według Human Rights Watch wydał zgodę na atak na szpitale w syryjskiej prowincji Idlib. Wiedział, że przebywa w nich wiele dzieci. 

Surowikin miał zatwierdzić także ataki bronią chemiczną na syryjskich cywilów i zbombardowanie miasta Aleppo, które zostało doszczętnie zniszczone w 2016 roku. Za operację militarną w Syrii prezydent Władimir Putin przyznał mu w 2017 roku medal Bohatera Federacji Rosyjskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy